Placement!!


Link 31.07.2010 :: 23:17 Komentuj (5)
Decyzja o wyjeździe była naaaprawdę bardzo spontaniczna, ale myślę że jedna z najlepszych jaką podjęłam z rodzicami. Aplikacje złożyliśmy jakoś w marcu i wszystko wydawało się okej :) Ale w międzyczasie miałam wypadek na nartach, a leżąc w szpitalu po operacji zadzwoniła Pani z biura, że nasza aplikacja została odrzucona z powodu alergii. Całe szczęście, po napisaniu pisma wszystko się wyjaśniło i przyjęli mnie na nowo ;) Później było czekanie, czekanie i czekanie. 
W połowie lipca odbyło się spotkanie organizacyjne w WhynotUSA, które rozwiało moje wszelkie wątpliwości, ale jednocześnie jeszcze bardziej mnie nakręciło do tego wyjazdu.
Zdawałoby się, że na placement będę czekać do ostatniej chwili więc pojechałam na kilka dni do babci. W sobotę rano kuzynka powiedziała mi, że dzwoniła moja mama, że jest placement. Ja oczywiście uznając to za żart poszłam prasować dalej :D Gdy weszłam na pocztę nie mogłam uwierzyć, że jednak dostałam rodzinkę.
Lecę do Edmore w Stanie Michigan. Mama Janie to studentka i gospodyni domowa, ojciec James pracuje w więziennictwie. Mają dwójkę dzieci: 15 letnią Alexandrie oraz 10 letniego Jared'a. Dodatkowo pokój będę dzielić z 17 letnią Sophie z Austrii !! 
Rodzina ma konie i psy ;) Lepiej trafić chyba nie mogłam. Mama cieszy się, że nie trafiłam do typowych amerykańskich tłuścioszków.
Napisałam już meila do nich ale jak na razie rozmawiałam tylko na facebook'u z Alexandrie. Jest naprawdę przesympatyczna i wydaję się bardzo do mnie podobna ;)
Rok szkolny w Montabella High School zaczyna się 7 września .
Edmore to wioska licząca ok. 1200 ludzi ;) 
A to Alexandria z jej koniem ;-)
  
Gdy tylko dostanę jakieś nowe zdjęcia od razu napiszę ;)
 
Będę za wami tęsknić :*



2 tygodnie


Link 12.08.2010 :: 20:26 Komentuj (4)
Bilet kupiony na 27 sierpnia, będę lecieć z inną dziewczyną z Polski trasą:
Warszawa -> Amsterdam -> Waszyngton -> Cleveland -> Grand Rapids.
Próbuje zacząć się pakować, wmówiłam sobie, że uda mi się w jeden bagaż hah

Montabella High School

Brat Jared

Alexandria

Okazało się że Państwo Jolley mają jeszcze dwójkę dzieci, które z nimi nie mieszkają. Dziewczynę, która służy w armii amerykańskiej oraz syna z marynarki wojennej.
Rodzeństwo w komplecie (zdjęcie sprzed kilku lat)

Groźnie wyglądający host ojciec

Złapałam już kontakt z Austriaczką, z którą będę dzielić pokój. Naprawdę przesympatyczna dziewczyna, interesuje się głównie fotografią.


Od lewej: Ja, Mimi i Hela ;-)



3 dni!


Link 24.08.2010 :: 08:49 Komentuj (8)

Coraz bardziej mnie to przeraża.
Nie mam czasu kompletnie na nic! Dopiero dzisiaj kupiłam walizkę. Doszliśmy do wniosku, że jednak nie ma szans się spakować w jedną. Jeżeli chodzi o prezenty to powoli mam wszystko. Kupiliśmy kolczyki z bursztynów, ksiązkę kucharską, lajkonika i kilka innych drobiazgów, a przedewszystkim peeełno słodyczy (podobno to się liczy dla Amerykanów najbardziej haha)

Próbuję się żegnać, ale coś ciężko mi to idzie :D Do Warszawy jedę z przyjaciółkami już w czwartek, przenocujemy u wujka i w nocy dojadą moi rodzice.


AAAAAA następną notkę napiszę już z Edmore ;-)





Noc w Waszyngtonie, pierwsze wrażenia


Link 30.08.2010 :: 01:25 Komentuj (9)

W Warszawie byłam już w czwartek z przyjaciółkami. O 5 rano w piątek byliśmy już na okęciu. Bardzo szybko znalazłam Kasie, z którą miałam razem lecieć. I zaczęła się zła passa. Ona płaci za bagaż dwa razy, a mi psuje się walizka. Następnie lot z Amsterdamu do Waszyngtonu... Idziemy jakąś godzinę przed odlotem spokojnie na odprawę poczym się okazauje, że jesteśmy ostatnimi osobami które weszły na pokład...

Natomiast w Waszyngtonie czekałyśmy dwie godziny na mój bagaż, a następnie w informacji w miarę miły Pan powiedział że mamy iść do punktu A25 - więc poszłyśmy. 30 min do odlotu, 20 minut a odprawy nie ma. Poszłam sprawdzić czy napewno jesteśmy w dobrym miejscu i bum, Pan w informacji się pomylił... Gdy doszłysmy do odpowiedniego okienka usłyszałyśmy, że już za późno i że następny samolot mamy jutro!! Co?! Mamy spać na lotnisku?! Ale tak źle nie było, dostałysmy darmowy nocleg w Waszyngtońskim Hilotnie, gdzie było przecudownie!! Mogłabym tam zamieszkać na stałe.




Host rodzinka odebrała mnie z lotniska. Są naprawdę baardzo sympatyczni. Host siostra Ally jest niższa od mnie chyba o 2 głowy :D Dom mają ogromny, dostałam pokój z wielką garderobą (którą muszę teraz zapełnić haha w wtorek zakupy :D) Natomiast moje 'miasteczko' Edmore to taka typowa wieś, ale bez kur i krów. Oczywiście nie zabrakło tu burger kinga i Mcdonalda. ;-)

Rano pojeździłyśmy po okolicy na rowerze, a nastepnie udałyśmy się na basen, gdzie byłam tylko ja i ona.

Po południu był wielki rodzinny obiad, na którym poznałam chyba z 10 kuzynów i kuzynek :D

 

Domek na drzewie, który powstaje w lesie mojej host rodzinki

.


Mój host dom, nie różni się niczym od innych w tym miasteczku.


Odległości między jednym, a drugim domem są naprawdę ogromne.


Jeden z kuzynów, naprawdę baaardzo śmieszny.

Jeżeli chodzi o język, to daję rade jak się skupię.

W sumie rozumie większośc, gorzej mam z własną mową ;-)

Będzie lepiej, musi być !!


Przed chwilą miałyśmy wojnę na poduszki, a potem przyjechała moja ulubiona host kuzynka z swoją córeczką :D genialne są ;-)




6 dni wakacji !


Link 02.09.2010 :: 05:14 Komentuj (11)

Wczoraj pojechaliśmy do Grand Rapids na zakupy... Spacerując po ogromnym centrum handlowym

zadzwoniła Sheena, moja kordynatorka, że Sophia z Austrii od jakiegoś czasu czeka na nas na lotnisku !!

Okazało się, że biuro podało nam złą informację o jej locie, z której wynikało że przyleci w piątek. Całe szczeście

byliśmy dość blisko. Ta dziewczyna jest wspaniała, non stop mówi i się śmieje ;-)

Dzień przed przylotem Austriaczki, Blake (chłopak Alexandri) zabrał nas nad jezioro zabierając swoją

łódź... Było naprawdę cudownie mogąc pływać na środku jedego z jezior w Michigan. 

Dni tutaj strasznie szybko mijają mimo tego że jak na razie nic się nie dzieje. Odwiedzamy wujów i kuzynostwo. Praktycznie każdy tutaj ma coś wspólnego z koniami.

Codziennie zadziwia mnie coś innego np. to że nikt tu nigdy nie zamyka domu i samochodu. Nikt nie boi się, że go okradną. Albo to, że obiady jedzą na jednorazowych talerzach - szklanych używają tylko odświętnie. 

Dałam też prezenty rodzinie, byli baaaardzo zadowoleni, a w zamian dostałam telewizor haha

 

Dzisiaj w końcu poszliśmy do szkoły. Nauczyciele są cudowni, a sama szkoła wydaje się ogromna i baardzo zadbana. Bylismy w pomieszczeniu przypominające nasze polskie sekretariaty, i jedna z pań pomagała nam dobrać przedmioty. Ja ide do klasy 10, mimo że rocznikowo powinnam być w 11 - w mojej szkole exchange studenci idą do klasy niżej, ale można się przepisać jak będzie za łatwo. Na pierwszy trimestr wybrałam:

1. Ekonomia

2. Hiszpański II A

3. Geometria A

4. Teatr

5. Historia Amerykii A

Lekcje zaczynają się o 8 rano i kończą około 15. Jestem bardzo podekscytowana, i pierwszy raz nie mogę się doczekać szkoły !!

Natomast wieczorem host rodzina zaprosiła kilku znajomych i zrobili polskie jedzonko !! Wszyscy rozmiawialiśmy i było naaaprawdę zabawnie. W sobotę ja i Sofia idziemy robić kotlety do host ciotki Lisy, uwielbiam ją :D




FARMA!!


Link 06.09.2010 :: 01:01 Komentuj (10)




Koło 15 gdy skończyliśmy wyrywać papryki w ogórki host mamy pojechaliśmy na
farmę, która okazała się naprawdę oryginalnym małym ZOO!! Oprócz popularnych u nas w Polsce zwięrząt
typu owca czy koza mogliśmy zobaczyć i dotknąć renifery i kangury. 


Wiedzieliście że rogi renifera są pokryte sierścią?







Było tam rówienież niewielkie pomieszczenie, gdzie było chyba z 200 papug
które sobie tam poprostu latały - można była wejśc do środka i zobaczyć je naprawdę z bliska!!





Obok farmy był baardzo oryginalny 3 piętrowy sklep z pamiątkami. Można tam było kupić dosłownie wszystko co związane z Michigan i Ameryką.  Na zdjęciu dynie, brat host mamy - typowy mexykanin i ja ;-)







Wspominałam już, że małe lody tutaj to jak 10 porcji dużych polskich lodów?

Na zdjęciu najmniejsze lody jakie tu w Amerycje jadłam.



Wczoraj postanowiliśmy ugotowac z Sofią obiad... ak się wszyscy w okolicy dowiedzieli to chciało przyjść z 50 ludzi :o
W końcu kotlety schabowe, mizerie i ziemniaki przygotowaliśmy dla 15
osób. Nigdy tak długo nie stałam w kuchni i nie obrałam tylu ziemniaków
!! Ale jak fajnie było znowu poczuć ten smak :D Niestety mój aparat coś zaczął szwankować więc nie mam zdjęc.


Wybraliśmy
się też na rolki. Skateareą okazał się ogromny budynek, a sala w której
się jeździło przypominała ogormną sale dyskotekową !! Leciała
muzyka, a animatorzy wymyślali przeróżne gry typy przejeżdżanie pod
belką, która schodziła coraz to niżej !! Siedzieliśmy tam chyba z 5
godzin, do zamknięcia.  Mam tylko jedno zdjęcie, ale mam nadzieję, że to nie ostatnia nasza wycieczka tam!!



Dużo osób pyta mnie jak znoszę tamtejsze jedzenie - moja host mama gotuje i jedzą naprawdę zdrowo i mało z możliwoscią dokładki.
Szczerze mówiąc nie byłam jeszcze w żadnych fast foodzie, bo jak już
mamy jeść na mieście do idziemy do SUBWAY'a gdzie są tylko i wyłącznie
kanapki - do wyboru kilka rodzajów bułki, sera, szynek i dodatków -
pycha haha. 

W wtorek pierwszy dzień szkoły... zobaczymy. 

Sophia
postanowiła biegać, więc na pierwszy trening poszłam z nią, pomagałam w
mierzeniu czasu trenerowi. Dużo rozmiawiałam z jedną dziewczyną, która
okazała się moją nauczycielką z hiszpańskiego !! Byłam z totalnym szoku
:O Na pożegnanie biegła przez boisko i krzyczała że mnie kocha ... nie
do pomyślenia w polsce... niestety.






SZKOŁA!


Link 13.09.2010 :: 05:45 Komentuj (11)


Jeden zeszyt, 3 foldery, notatnik i handbook to wszystko co muszę nosić do szkoły. ;-) Książki, które dostałam(mają po 1000 stron każda) zastawiam zawsze w szkolej szafce - takiej jak na amerykańskich filmach.

Pierwszy
dzień szkoły był naprawdę emocjonujący !! O 7.30 pod dom podjechał
chłopak mojej host siostry - Blake i podrzucił nas do szkoły. Nigdy nie
byłam tak podekscytowana, ciekawa i przerażona jak wtedy.

Dzień
szkolny zaczął się od przedstawienia nauczycieli na sali gimnastycznej.
Ludzie pokazywali na nas palcami, podchodzili i pytali czy to my
jesteśmy exchange studentami.

Na pierwszej lekcji - ekonomi
musiałam wstać i się przedstawić. Cała się trzęsłam i raczej wądpliwe,
że ktoś mnie zrozumiał haha, później było już coraz lepiej, przestałam
się bać odezwać co sprawiło, że jeszcze więcej ludzi się mną
interesowało.


Lekcje są tu dłuższe, ale baardzo
przyjemne. Ekonomię zmieniłam już w 2 dzień na biologię - było naprawdę
ciężko, bo nie rozumiałam za bardzo co nauczyciel mówił. Hiszpański to
moja ulubiona klasa, cały czas robimy jakieś projekty, śmiejemy się i
gramy w różne gry. Nauczycielka jest genialna!! Matematyka to działania
typu 2+2x2 - ludzie tutaj mają z tym ogromny problem. Dodatkowo
codziennie mamy z tego quiz co sprawia że na razie mam same pozytywne
oceny haha. Na lekcji teatru cały czas sie wygłupiamy, czytamy różne
scenariusze, a ostatnio śpiewaliśmy - każdy musiał wyjśc na środkek i
zaśpiewac coś, ja śpiewałam po polsku a schodzą 'ze sceny' wszyscy mi
klaskali haha. Ostatnią lekcją jest historia - naprawdę trudna klasa...
Testy są niemal codziennie i to z trudnych rzeczy, ale jakoś daję rade.



Sport
w ameryce jest niezwykle ważny. Chciałam grać w siatkówkę, ale nie
podobało mi sie na treningach i w końcu biegam. Treningi są codziennie i
trwają 2 godziny, ale czas ten bardzo szybko mija, bo ludzie są
niezwykle symaptyczni i śmieszni. Dostałam już stój na zawody -
koszulke, spodenki, kurtke i spodnie dresowe z logo mojej szkoły. Za nic nie musiałam płacić ;-) 


Przed
piątkowym meczem football'u udaliśmy się na festyn organizowany przez
remize strażacką w mojej mieścinie. Ogólnie to można było wszystko jeść
za darmo i oglądać wozy strażackie.

Spotkałam tam też
tajlandczyka - następnego exchange studenta w mojej szkole (jest nas
czworo: ja z Polski, Sophia z Austrii, Tae z Tajlandi i Marianna z
Wenezueli)



Następnie
pojechaliśmy do mojej szkoły na mecz. Jest to dla nich niezwykłe
wydarzenie i wszyscy strasznie to przeżywając - wchodzą do szkoły w
dzień meczu szafki footballistów były przystrojone i większość szkoły
miała na sobie koszulki jak zawodnicy.


Dotychczas taki mecz mogłam oglądać tylko w telewizji - wszystko jest zupełnie tak samo. Cheerliderki i orkiestra sprawiły, że te chwile były jeszcze bardziej wyjątkowe - pomimo tego, że przegraliśmy.





Większość meczu spędziłyśmy na wygłupach z amerykankami. Najbardziej lubie Emily - mamy razem hiszpański.



A
po meczu dyskoteka z football'stami haha Było naprawdę super - dawno
się tak nie wybawiłam, ale zmęczenie jakie mi towarzyszyło widać na
zdjęciu.





W
sobotę rano pojechaliśmy na zawody do szkoły w pobliżu mojej. Ja nie
biegałam, bo w drużynie jestem bardzo krótko, ale zacnie kibicowałam ;-)




A dzień dzisiejszy spędziłam na grze w tennisa i nauce. Chodzę do szkoły 4 dni, a miałam już 5 testów haha

W sumie zadania domowe jak na razie mam tylko z hiszpańskiego i dużo z historii, ale jest okay!!





OGÓLNIE RZECZBIORĄC KOCHAM AMERYKAŃSKĄ SZKOŁE !!




Niepowtarzalne chwile


Link 20.09.2010 :: 04:54 Komentuj (9)

Miniony tydzień mogę uznac za jak najbardziej udany.

W
piątek zaraz po ciężkim treningu biegania pojechalismy do miasteczka
obok na mecz footballu bo grała nasza szkoła. Szczerze mówiąc mecz jako
tako nie należał do najbardziej udanych - przegraliśmy 60 do 0, ale mimo tego bawiliśmy się świetnie!!

Na zdjęciu na środku Marianna z Wenezueli ;-)





Poniżej Lanel i Emily - jedne z moich ulubionych amerykanek haha



Chłopak z mojej drużyny, straaasznie zabawny.





Szczerze
mówiąc miałam trochę inne wyobrażenie o amerykańskich cheerliderkach -
te z mojej szkoły są albo nieszczupłe albo nieładne. ;-) No i te które poznałam są strasznie nieśmiałe.





Po
meczu pojechaliśmy ze znajomymi do pizzy hut. Gdy przystojni kelnerzy
dowiedzieli się że ja i Sophia jesteśmy z Europy zaczeli zadawać nam
milion pytań poczym dostałyśmy darmową pizze - myśleli ze w Europie nie
mamy czegoś takiego haha


W sobotę rano pojechaliśmy na roczek córki znajomych moich host rodziców.
'Impreza' odbywała się na farmie o której pisałam dwa wpisy wcześniej.
Niestety pogoda nie była najlepsza, a średnia wieku zaproszonych to 3
lata. Modlilyśmy się, żeby jak najszybciej z tamtąd uciec haha ale nie
zabrakło atrakcjii typu jazda traktorem, karmienie kóz czy możliwość
zerwania jednego jabła z ogromnego ogrodu.



Nowością,
jaką nei znałam wcześniej, jest to że maluchy świętujące swoje 1
urodziny dostają mniejszy tort który jedzą rękami haha



3 h.siostry ;-)





Ponownie miałyśmy okazję 'pobawić się' z reniferami. To naprawdę przyjaznei bardzo zabawne zwierzęta.





Zaraz
po zabawie urodzinowej udałyśmy się z Sophia na zakupy - Emily
zorganizowała noc filmową dla ludzi z drużyny, a my postanowiłysmy coś
ugotować ;-)







Spagetti z zielonym sosem według przepisu z internetu wyszło wyjątkowo smaczne haha



Gdy zjedliśmy pojechaliśmy do miasta do wypożyczalni filmów.

Wracając zachaczyliśmy o McDrive - udawałyśmy włochów pytających o drogę do nieba haha







Gdy
w końcu udało nam się wybrać filmy wróciłyśmy do domu. Taylor zasnęła
już przy drugim dlatego postanowiłyśmy wykorzystać sytłację i
domalowałyśmy jej wąsy.



O 5 rano wszyscy już spali. O 10 obudziła nas mama Emily - podała śniadanie na stół.

Zaraz gdy zdjedliśmy zagrałyśmy w Wii. Niestety nikt nie miał za bardzo na nic siły.





Zaraz
gdy Emily odwiozła nas do domu musiałyśmy się zbierać, bo jechałyśmy z
host mamą na zakupy do Grand Rapids. W końcu kupiłam jakieś cieplejsze
buty i bluzki z długim rękawem - robi się naprawdę zimno.


Za
tydzień homecoming - bal. Dostałam zaproszenie od jednego chłopaka, ale
ponieważ nie bardzo chce iśc z kurduplem zapatrzonym we mnie jak w
ksiezniczkę, w dodatku niemądrym, dlatego grzecznie odmówiłam.


Ostatnie
dni szkoły były ciężkie pod względem nauki, ale bardzo fajne pod
względem kontaktu z ludźmi. Amerykanie są naprawdę zabawni i pomocni.
Dowiedziałam się również jakie mam oceny : z hiszpańskiego 100%, z
biologii 100% i z matematyki 88% (w sumie nie wiem dlaczego, bo miałam
same najwyższe oceny).

Pozatym bardzo lubię sposób w jaki
lekcje są przeprowadzane. Np. na ostatniej bioligii 2 metrowy nauczyciel
skakał po ławkach udając elektron haha albo na historii robiąc notatkę
Jacob, z którym siedze częstuje mnie gorącą kawą z termosu.


A no i lekcja teatru niezmiennie należy do najśmieszniejszych.





Po
szkole treningu cross country nienalezą do najłatwiejszych. Dziennie
biegamy po ok. 5-6 mil. Ale ludzie należący do drużyny są naprawdę
genialni - nauczyciele stwierdzili, że trafiłysmy w najlepsze
towarzystwo ze szkoły.

Ogólnie jakie kolwiek znajomości
strasznie trudno utrzymać w szkole - przerwy trwają minutę, a nie na
każdej lekcji można rozmiawiać, dlatego amerykanie zazwyczaj trzymają
kontakt z ludźmi z zajęc pozaszkolnych - bo zawody są tu niezmiernie
często a treningi długie -i spędza się z tymi ludźmi praktycznie każde
popołudnie, a czasami nawet cały dzień.







HOMECOMING


Link 28.09.2010 :: 03:55 Komentuj (8)

Ubiegły tydzień z pewnością należał do jeden z najbardziej
wyjątkowych. Homecoming to ogromna tradycja Stanów Zjednoczonych, która
ma na celu 'przywitanie' nowych obywateli miasteczka i przypomienie o
nim tym którzy się z niego wyprowadzili. Najbardziej w to święto
angażują się szkoły. Cała uroczystość rozpoczęła się tz. Spirit week.
Był to tydzień w  którym każdy dzień miał inną tematykę :


Poniedziałek : Przebranie jak Twoja ulubiona postać z gry video


Wtorek: Dzień bliźnaków (należało się ubrać jak Twój znajomy, chłopak etc.)


Środa: Chciałbyś być moim przyjacielem, gdybym zawsze wyglądał jak dzisiaj?


Czwartek: Retro day


Piątek: SPIRIT DAY (wszyscy ubrani w barwy szkoły tz. niebieski, czerwony, biały).


Piątek to najważniejszy dzień - lekcje były skrócone do 1h 1 minuta,
aby zaoszczędzone półtorej godziny wykorzystać na spędzenie tego czasu
na sali gimnastyczniej na różnego rodzaju zabawach.



 


To niesamowite jak Amerykanie się w angażują. Cała szkoła była
przystrojona w biało-czerwono-niebieskie mustangi (mustang to 'maskotka'
mojej szkoły)



 


Już na początku 'apelu' na środek wyszedł dyrektor i powiedział, ze
pewnie każdy już nas poznał, ale przedstawi wszystkim exchange studentów
w naszej szkole. Ja, Sophia z Austrii, Tae z Tajlandi i Marianna z
Wenezueli wyszlismy na środkek. Wszyscy bili nam brawo i otrzymaliśmy
cudowne koszulki z logiem MONTABELLA HIGH SCHOOL.


Gry i zabawy polegały na tym, że na środek były proszone przypadkowo
wybrane nazwiska. Konkurencji było kilka, ale wszystkie były niezwykle
zabawne. Na zdjęciu poniżej Emily musi malować chłopaka, nic nie widząc
;-)



 


Odnoszę wrażenie, że w konkurecji poniżej, uczestnik nie został wybrany przypadkowo :D



 


Footballiści mieli naśladować cheerliderki haha



 



Konkurencji było ok. 15. Najśmieszniej chyba było gdy kilka osób
dostawało pianki do jedzenia, musieli powiedział zdanie i dostawiali
nastepną... Niestety jeden chłopak po 7 zwymiotował na oczach
wszystkich.



 


Kilka godzin po szkole odbyła się parada przez całe moje miasteczko.
Moglismy podziwiać stare wozy strażackie, konie, footballistów,
cheerliderki rzucające słodyczami, platformy, najaktywniejszych uczniów
podstawówki, kandydatów na króla i królową i wiele innych.



 



 


Para na którą ja głosowałam : Oliwia (nie znam jej ale wydaję się bardzo sympatyczna) i Caligh, dobry znajomy z drużyny.



 


Po paradzie udaliśmy się na homecoming football game - jeden z
najważniejszych meczy w szkole. Niestety było strasznie zimno, i pomimo
tego, że chłopcy dobrze zaczęli to znowu przegralismy.



 


W sobotę rano pierwszy raz u USA brałam udział w zawodach - na 5 km.


Trener jest ze mnie zadowolony, ale ja nie wyobrażam sobie prawie
dwukrtonie dłuższego biegu już w najbliższą sobotę. Resztę dnia
spędziliśmy na przygotowaniach do wielkiego balu. W końcu zdecycowałam
iść bez osoby towarzyszacej - dostałam zaproszenia od ludzi, z którymi
nie bardzo miałam ochotę iść ;-)



 



 



 


Austin - chłopak w środku - najbardziej biała osoba, jaką w życiu widziałam.



 



 


Na balu ponownie ogłoszono wyniki na króla i królową. Niestety nie
wygrała para na którą głosowałam, a cheerliderka i podobno bardzo miły
chłopak.



 



 


Również wtedy było kilka zabaw i konkursów.



 


Zaraz po 24 w dobrym nastroju Alex odwiózł nas do domu.



 


W niedziele wstaliśmy wcześniej i poszliśmy do kościoła. Nigdy nie
przypuszczałam, że może się on tak różnić. Nie był to do końca kościół
katolicki,  nazywał się NOWE POCZĄTKI CHRZEŚCIJAN, a zamiast księdza był
pastor. Wchodząc do budynku niczym nie przypominającego kościołów w
Polsce otrzymywało się kartke na notatki. Po prawej był CRYING ROOM
(dosłownie pokój płaczu) więc wzięłam to za pokój gdzie można się
wypłakać :D, jednakże później okazało się że było to pomieszczenie matki
z dzieckiem:D W następnym pomieszczeniu było pełno okrągłych stolików
jak w kawiarni i wszyscy ludzie siedzieli i rozmawiali korzystając z
darmowego katereingu (kawa, herbata, napoje, ciastka itd. ) Po jakimś
czasie przeszliśmy do następnego pomieszczenia gdzie była scena i
niezwykle wygodne fotele. Większą częśc mszy wszyscy śpiewali, później
pastor coś tam opowiadał o facebooku, że znalazł jakąś aplikację o Bogu.
Kilka minut przed zakończeniem 'rozniesiona' była komunia święta. Po
kolei każdy podawał sobie koszyczek w którym było małe pudełeczko.
Otwierając z jednej strony był opłatek, a z drugiej łyk wina. Po mszy
nie zostawiało się żadnej ofiary ;-)


 


Gdy wrócilismy do domu podjechała moja nauczycielka hiszpańskiego
wraz z przyszłym mężem - ich przyjaciel z niemiec ogranizował October
Festival i zostałyśmy zaproszone. Jak cuuudownie było znowu zjeść trochę
europejskiego jedzonka.



 



 


Było naprawdę fajnie!! Ale po dwóch godzinach musiałyśmy się zmyć i
dojechac do miasteczka obok na spotkanie organizowane przez moją
kordynatorkę. Podwiozła nas Ms. Betjes (nauczycielka hiszpańskiego).


Spotkanie byłooo nuuuuudne, rozpoczęło się nienormalnym testem, który
każdy musiał rozwiązać samodzielnie. Było to głównie o zasadach jakie
panują w domu, kto gotuje, kto sprząta, ale nie zabrałko równiez pytań
czy używamy dezodorantów i ile zajume nam golenie nóg. Później było tz.
zapoznanie, tz. każdy student musiał wstać, przedstawić się i powiedzieć
z kąd jest. Było ok.10 ludzi, w tym 3 niemieckojęzyczne, ja,
ekwadorczyk i reszta z Tailandii. Przez nastepne dwie godziny tłumaczono
nam jakie obowiązują tu zasady.


Późnym wieczorem host ojciec z swoimi kolegami zabrali nas na
przejażdżkę wozem z sianem :D Byyylo naprawdę zimno, a wycieczka trwała
ponad dwie godziny, dlatego trochę mi sie przysnęło :D



 



 


Nadal kocham szkołę :D Często mamy różnegorodzaju ćwiczenia - co mamy
robić w przypadku pożaru, napadu z bronią lub huraganu. Na lekcji dramy
w końcu przydzelono nam role i zaczynamy próby.


Na zdjęciu niżej Ms. Haas - nauczycielka wlasnie teatru.



 



 



 



 


Nie wiem czy już to pisałam, ale codziennie rano na pierwszej lekcji
cała szkoła staje na baczność z ręką na sercu i śpiewa hymn Stanów
Zjednoczonych. Melodia puszczana jest przez szkolne radio. Przez to samo
radio wzywani są uczniowie gdy musze coś załatwić w sekretariacie, albo
ogólne informację o zbliżających się wydarzeniach lub ubiegłych. 


Zasady w szkole są jasne - przesadzasz - jedno słowo nauczyciela i
idziesz do sekretariatu, nie wiem co trzeba tam robic, bo jeszcze tam
nie wylądowałam :D


 


W sobotę albo niedzielę zaczął się sezon polowania, dlatego teraz
wszyscy mówią tylko o tym i wymianiają się zdjęciami gdy ktoś coś
upolował. James, host ojciec z Jaredem, bratem niestety wróćili z
pustymi rękoma.



 


Chciałabym jeszcze tyle rzeczy napisać, ale już i tak się rozpisałam.


 


PS. Treningu cross country wyglądają tak, ze po szkole idziemy się
przebrać. Później jest niedługa rozgrzewka - zazwczyaj bardzo zabawna.
Następnie biegamy po lesie tz. okrążenia - jedno to ok 2 mile czyli ok
3,5 km. W zależności od dnia i zdolności jesteśmy dzieleni na grupy ok.
2-3 osobowe. Czasami jest tak, że biegamy nawet 2 godziny non stop, a
czasami jak np. dziś graliśmy z podstawówką w szukanie kredek (były
pochowane z lesie, więc musieliśmy jak najszybciej po nim biegać i ich
szukac) moja drużyna wygrała!! ;-)


 


 




Dziękuje !!


Link 04.10.2010 :: 06:23 Komentuj (7)

Po pierwsze chcę najmocniej podziękowac za pamięć !! Paczka z listami była dla mnie ogormną niespodzianką!!



Miniony
tydzień był równie ciekawy jak poprzednie. W sumie trochę brakuje mi
tej różnorodności, bo tutaj codziennie mam te same przedmioty, ale i tak
jest fajnie. W piątek zostalismy wszyscy ewakuowani do szkoły obok -
jakiś głupek napisał na ścianie, że w szkole jest bomba haha
siedzieliśmy przez dwie godziny w ciszy, podczas gdy psy przeszukiwali
każdą klasę w naszej szkole. Najgorszym bólem było to, że było to podczas mojego lanchu :D



Ostatnio
coś było nie tak z moimi stopami, dlatego od środy trener zabronił mi
biegać, więc w piątek 'trening' był bardzo przyjemny - spacerowałam
sobie, jeździłam na rowerze i leżałam ... ;-) Potem jak w każdy piątek poszlismy na mecz footballu. Niestety ostatni w tym sezonie .


Na zdjęciach Jordan - uwielbiam ją.





Trudno w to uwierzyć, ale w końcu wygralismy i to 12 do 60. Mecz zakończył się fajerwerkami ;-)


Dani, próbowałyśmy być poważne haha z nią się nie da.



Za zdjęcie z jednym z moich głupich wielbiceieli nie muszę robić zadania z bioloogii :D:

Sobote zaczełyśmy zawodami. Były to ważna dla nas zawody, dlatego mimo bolących stóp biegałam. Było naprawdę duuuużo szkół, a sam wyścig jeden z największych w stanie.




Ok.
południa zjawiła się u nas Emily i wraz z jej przyjaciółką pojechaliśmy
do kina. Ale przed tym wstąpliśmy do ogromnego sklepu US Halloween.
Byłam naprawdę w szoku i nigdy czegoś takiego nie wiedziałam.


Była to ogromna hala z kostiumami. Osobne pomieszczenie na maski, na peruki, na malowidła itd.

Można
było tam znaleźć dosłownie przebranie za wszystko m.in hotdogga,
puszkę, spongeboba, kosz na śmieci, rodzine simsonów czy liść marihuany.













Największym zdziwnieniem dla mnie był dział przebrań dla zwierząt - kotów, psów, szczurów a nawet ptaków :O





Film
również mi się podobał. Amerykańskie kino prawie niczym nie różni się
od polskiego, prócz tego, że samemu nabiera sie pop corn, napój itd.



W
niedziele w końcu udało mi się wyspać !! Mieliśmy jechać na północ
zobaczyć jezioro Michigan, ale nikomu sie nie chciało więc zostaliśmy w
domu. Sophia z Austrii musi wysłac kilka zdjęć do szkoły w Austrii(bo
chodzi do szkoły fotograficznej) więc postanowiła zrobić zdjęcia Emily. Niektóre wyszły naprawdę suuper.





Co mnie najbardziej przeraża tutaj, w Ameryce?

Chyba
ten syf w samochodach. Spotkać kogoś z czystym wnętrzem auta graniczy z
cudem. Na tylnich siedzeniach jest garderowa, kosz na pranie, lodówka i
kosz na śmieci i wszystko to jest wymieszane razem. Okropne.



W
sztuce gram dziewczynę, która asystuje przy Pani domu. Każdy mógł sobie
wybrać jaką rolę chce grać, ale ja wiem, że mój akcent nie jest jeszcze
najlepszy, dlatego mój wybór padł na mniej wymagającą rolę ;-) Ogónie dużo jestem na scenie, ale mało mówię.


Mój
angielski coraz lepszy, ale polski coraz gorszy. Przepraszam za
wszystkie błędy, wiem że jest ich pełnoo...Notki pisze w nocy przez co
też mój umysł jest mniej zdolny do pracy haha


Nie znam bardziej wkurzjącego psa od tego haha ale i tak jest słodki. 




im lord of junk!


Link 12.10.2010 :: 03:32 Komentuj (10)

Nigdy nie spodziwałabym się tego, że złomowisko sprawi mi taką frajdę!! Dotychczas taką 'kupe złomu' widziałam na głupich kreskówkach typu Ed, Ed i Eddy. Postanowiliśmy się tam wybrać na początku tygodnia zaraz po szkole - Sophia z aparatem, Emily ponownie jako modelka a my jako 'pomagacze' :D




 Limuzyna zawsze pozostanie limuzyną haha




I ten popularny w Stanach żółty school bus!








A na zakończenie tata od Eli'ego zaproponował nam małą przejażdżkę :D

Niezapomniane chwile haha

W środę i sobotę mieliśmy ponownie zawody w bieganiu. Sezon niestety
kończy się za miasiąc, no ale w końcu się wyśpie! W sobotę musieliśmy
być o 5 w szkole, o piątej RANO!

A no i standardowo po dobrym biegu należały nam się hamburgery + lody + frytki mniaaam




 




 W weekend po zawodach postanowiłyśmy w końcu odpocząć i skupić się
trochę na zadaniu domowym i nauce. Dziś miałam ogomny test z historii,
mam nadzieję, że nie były to zmarnowane dwa dni.




Dużo ludzi pyta mnie o poziom w szkole. Zalezy od klasy jaką się
wybierze. W sumie u mnie do łatwych przedmiotów należy tylko geometria,
którą zmienie w nastepnym semestrze. Wybrałam biologię dla rocznika
niżej  i w sumie jestem zszokowana jaki jest wysoki jej poziom.
Przykładowe zadanie:




'When a spherical cell increases in diamter from 2um to 20um, by
what factor does it surface area change? By what factor does its
volume change? (the surface area of a sphere = 4pi radius2, and that
volume of a sphere = 4/3pi radius3. Remember that diameter = 2xradius.)
'




Ale nauczyciel jest naprawdę fajny i wszystko fajnie tłumaczy.
Wczoraj robiliśmy taką prezentacje, że każda grupa dostała jeden element
komórki i musiała go zrobić i opowiedziec o nim. Haha na środku klasy
była rozłożona ogromna napompowana kula do której się wsyzscy zmieścili
i latały po niej organelle komórkowe $1




 Nie może zabraknąć foci w szkolnej ubikacji haha, z Marianną







 Naprawdę chciałabym jeszcze tyle napisać, ale muszę położyć się
spać. Może uda napisać mi się w środku tygodnia jak znajomi wyślą mi
jakieś zdjęcia.







kocham USA


Link 18.10.2010 :: 05:20 Komentuj (11)

Co u mnie? Cudownie !!

Zaczne od zawodów w cross country(bieganie), UDAŁO SIĘ,
zdobyłam pierwszy medal !! Dodatkowo jako drużyna dziewczyn zdobyłyśmy
drugie miejsce i statuetke. Ile razy biegne na zawodach tyle razy
wyzywam i mówię że to ostatni raz. To naprawdę trudny sport - biec ok 24
minuty non stop bez możliwości zatrzymania się. Ale wszystkie negatywne emocje mijają gdy tylko przebiegnie się mete. A później to uczucie dumy z samej siebie haha



Zaraz
po zawodach udaliśmy się od razu do miasta oddalonego jakąś godzinę
drogi na mecz footballu. Najfajniej było w 10 osobowym samochodzie -
wszyscy śpiewaliśmy i tańczyli. Później było mrooooźnooo. Na zdjęciu damska część pasażerów.


Nasza
drużyna wygrała. Wracając wstąpiliśmy do McDonald'a z footballistami :D
Pomimo tego że była ok 1 w nocy przy temperaturzre minus milion wszyscy
byliśmy w świetnym nastroju.


Przypuszczam, że przez to że do domu wróciłam prawie w środku nocy, w sobotę obudziłam się przed 13.
Posprzątałam pokój, pojeźdzłam na rowerze, a później miałam iśc na noc
do nauczycielki z hiszpańskiego, która w ten dzien miała swoje wesele i
pozwoliła nam przenocowac w jej domu. Niestety zaproszona zostałam tylko
ja więc głupio mi było zostawić dziewczyny w domu więc nie poszłam.
Spędziłyśmy ten czas na wygłupach.



Co
mnie najbardziej zaskoczyło w sobotnią noc to to ze napisał do mnie
najcudowniejszy koleś w całej szkole, jak nie na całym świecie hahaha.
Gadaliśmy do drugiej w nocy, a później poprosił mój numer!! :D Lepiej,
żeby żadna z jego wielbicielek się o tym nie dowiedziała, a co najgorsze
każda laska w tej szkole jest jego wielbicielką haha.


W
uśmiecham na twarzy w niedziele obudziłam się wczesniej bo zostałam
zaproszona na meeting z jakąś inną kordynatorką - znałam tam troche
ludzi i mnie zaprosili :D W końcu spotkałam się z Kasią z którą leciałam
samolotem, poznałam między innymi Piotrka, który również leciał z
whynotusa i około 20 ludzi z innego kraju. Pojechaliśmy na oddaloną ok
godzine drogi farmo plantacje jabłko dyniową i w ogóle.













Znowu miałam okazje spełnić się zawodowo haha













Jak
host rodzinka? Suuuuper są! Dbają o nas, nie ograniczają nas i starają
się spędzić jak najwięcej czasu z nami. Każdy wieczór spędzamy siedząc
razem i śmiejąc się. Ostatnio nawet urwali się z pracy(h.mama z szkoły)
żeby zobaczyć nasze zawody ;-)

Na zdjęciu wszyscy zmęczeni, co widać po naszych twarzach haha



W szkole nadal fajnie. Wciąż nie lubię historii :D

Na
geometrii ta wybitniejsza część klasy może wychodzić i leżeć na
koryatrzu haha Nie moja wina, że jak moja klasa robi coś 30 minut ja
potrzebuje na to 30 sekund O_O





Nie może zabraknąć drama zdjęc !!













Host dziadkowi urodziły się szczeniaczki !! Wyglądają jak małe kotki hihhi



Nie stroilismy jeszcze domu na hallowen w tym tyg, może uda nam się w przyszłym - nie mamy na to czasu !! No i nadal nie mam pomysłu na przebrania, a czas leci haha 


p.s 

Asia! To zadanie podobno wcale nie jest takie trudne - chłopak z Tajlandii nie miał z tym najmniejszego problemu. Ja go nawet nie próbwałam zrobić bo od samego patrzenie na nie mnie głowa rozbolała haha Różnica między brytyjskim a amerykanskim jest, ale ja jakoś tego nie odczuwam - czasami poprostu amerykanie nie rozumieją danych słów, które znalazłam w słowniku, ale nie sprawia mi to wiekszych problemów ;-)




Najlepsza noc!!


Link 27.10.2010 :: 02:03 Komentuj (7)


 Przez to, że w szkole ostatnio mam dużo testów, notka spóźniona i na szybko.

Zacznę
możę od początku tygodnia - we wtorek jeden z kolegów zorganizował
pasta party dla ludzi z drużyny. Oczywiście wszyscy przyszli. Po
wieeelkiej makarnowej uczcie przez długi czas się wygłupialiśmy,
tańczyli i zachowywali jak dzieci, bo amerykanie mają obsesje na punkcie
pistoletów na pianki, a że Caleb miał takich pistoletów z 20, wiadomo
jak wyglądało jego mieszkanie i co sprawiało nam największa frajdę haha








Okazało
się, że piątek mieliśmy wolne od szkoły, i w sumie nikt tak naprawdę
nie wie dlaczego. Więc postanowiłam pójść do Emily na noc obejrzeć jakieś filmy. Byłoby
super gdyby nie to, że obie padłyśmy na kanapie tuż po 23. Obudziłyśmy
się przed 11, a o 13 poszłyśmy spać znowu :D no a później oczywiście nie
mogli nam odpuścić treningu biegania.


W piątek szkolny taniec.

W
sobotę rano pojechaliśmy na mecz mojego brata no a pod wieczór
podjechała pod nas jedna dziewczyna i udaliśmy się w miejsce zbiórki -
do domu Danielle. Było nas około 10, więc spędziliśmy ten czas na
wygłupach w supermarkecie haha Później pojechaliśmy do miasta oddalonego
jakies 30 minut od naszego miasteczka aby odwiedzic NAWIEDZONY DOM.
Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Oczywiście, najpierw 2 godziny w
kolejce, co minęło baaardzo szybko. Ludzie tam naprawdę się bali i
panikowali zanim weszli haha Gdyby nie to, że ja nie boję się niczego
mogłabym powiedzieć, ze w sumie naprawdę było strsznie :D haha tego się nie
da opisać. 'Zwiedzanie' było w grupach ok 5 osobowych i trwało jakies 40
minut. Zapadały się podłogi, potwory nas przewracały, kompletna
ciemność, dziwne zapachy i ogólnie to super to wszystko zrobili.
Większość ludzi wychodziła popłakana. 

Później udaliśmy się do babci jednej z dziewczyn ;-)






 Niestety prawie nie mam zdjęc, bo zostawiłam kamere w domu dziewczyny z drużyny, a te co wrzuciłam pościągałam z facebooka. 


Jak
w szkole? Super i tragicznie. Super bo wciąż kocham tą szkołe, a
tragicznie bo jutro mam dwa poważne testy, a nie chce mi się uczyć, w
dodatku za oknem huragan co dobija mnie jeszcze bardziej. Treningi cross
country powoli dobiegają końca. W sobotę mamy ostatnie i najważniejsze
zawody, więc w piątek ostatni trening. Cieszę się i jestem smutna, bo
powoli mam dość bólu nóg ale kocham spędzać czas z tymi ludźmi.


Lekcja biologii - tworzyliśmy komórkę :D





(cudowna przeróbka zdjęc jednej z dziewczyn z mojej klasy hihih)


Dodam trochę zdjęc robionych przez Sophie z Austri ;-)





Przepraszam za mój polski, powoli zaczynam mylić i zapominać wyrazy haha




Halloween!!


Link 01.11.2010 :: 05:51 Komentuj (6)

W szkole już tydzień przed halloween zaczął się Spirit week, czyli
tydzień, w którym każdy dzień ma inną tematykę. Szczerze mówiąc ludzie
zaangażowali się tylko w dwa ostatnie dni - dzień pomarańczowy i dzień
kostiumów.



 



 



 



My niestety nie przebrałyśmy się w piątek do szkoły - każda z nas
miała dużo nauki w tym tyg i nie miałyśmy kiedy przejechać się na
zakupy.


W sobotę nad ranem odbyły się najważniejsze zawody. Nikt się tego nie
spodziewał, ale zajęliśmy 4 miejsce!! To naprawdę dobry wynik. Niestety
tylko 3 pierwsze drużyny przechodzą do mistrzostw stanowych, ale mimo
tego wszyscy są zadowoleni. W dodatku mój czas to tz. PR - osobisty
rekord, lepszy od poprzedniego jakieś 15 sekund, więc wszyscy tutaj są
ze mnie dumni haha



 Reszte dnia spędziłysmy na nauce i zaczeliśmy robić dekoracje na
halloween. Haha cięcie dyń to naprawdę świetna zabawa, i wcale nie jest
to takie trudne jak myślałam !!



 



 



 


W sobotę musiałyśmy wstać wcześniej i skończyć się uczyć (nikomu nie polecam testu z historii z kilku rodziałów)


Gdy tylko skończylismy zaczelimy dekorować dom!!



 



Nie zdążyłam zrobić zdjęc domu(zrobie jutro), bo zaraz podjechał host
tata, aby zabrać nas na zakupy. W końcu kupiłam przebranie, niestety
było troche poźno i nie miałam większego wyboru, w dodatku większość
kostiumów kosztowała jakies 80 dolarów. Gdy wróciliśmy host mama miała
dla nas niespodzianke - zrobiła przepyszne halloween babeczki!!







Ledwo zdążyłyśmy zjeść po jednej gdy zjawiła się Emily, że musimy się
pospieszyć. Szybko się przebrałyśmy i ruszyłyśmy pozbierać wszystkie
małe kuzynki, siostrzeńców itd.



 



 



 



 



 


No i nasz halloween wóz haha :



 



 


To nie do uwierzenia, jacy amerykanie są otwarci, szczególnie w
halloween!! Siedzieli przed domami z miskami słodyczy i każdy mógł brać
ile chciał. Ogólnie ten widok, gdzie po całej ulicy latały stwory i
cieszyły się z wszystkiego co dostały.



 


Niektóre rodziny włożyły całe serce w dekoracje swoich domów, tego
się nie da opisać.Pierwsze zdjęcie w garażu jednej z tych rodzin:



 



 



Było naprawdę super, tylko szkoda że taaaaaaaaaak zimno. Zaraz po tym
nasza rodzinka zrobiła wielkie ognisko. Jedliśmy znane amerykańskie
pianki z ogniska i nasze zebrane słodycze, jest ich zdecydowanie za dużo
hah


Jutro nie mamy szkoły więc Janie(nasza host mama) chce nas nauczyć
gotować meksykanskich dań.  A no i musze z Ally coś upiec na lekcje
hiszpańskiego dla 30 ludzi haha eh no i nauki część kolejna, naprawdę
nie wiem co się uwzięli tak z tymi testami w zeszłym i nadchodzącym
tygodniu. Pewnie dlatego, że zbliża się koniec pierwszego trimestru.




Basketball!!


Link 10.11.2010 :: 05:09 Komentuj (4)

Nareszcie trochę luzu w tygodniu !! Nie mam szkoły w środę i w
czwartek, bo zaangażowali nas w jakis polityczny projekt i jedziemy
gdzieś do parlamentu przedstawiać sprawy gospodarcze wybranych kraji,
mojej grupie przydzielono Rosje, ale szczerze mówiąc jestem tam tylko
żeby posiedzieć, bo mimo że spotkania są od 1,5 miesiąca ja nadal nie
wiem o co chodzi haha. No a w czwartek jedziemy z moją ububioną klasą
hiszpańską do meksykańskiej restauracji !!


Sezon cross country (biegania na długie dystanse) zakończony!! W soborę nad ranem wyjechaliśmy do stolicy
Michigan - Lansing, aby najpierw kibicować Tylor w zawodach stanowych.
Dziewczyna zajęła 27 miejsce na całe Michigan!! A co najlepsze, ma
dopiero 14 lat, a rywalizuje w kategorii od 14 do 17 lat !!





W oczekiwaniu na werdykt...




Zaraz
po zawodach wykorzystaliśmy fakt że jesteśmy w stolicy i poszliśmy na
spacerek po mieście. Co było największym zdziwieniem, TAM OGÓLE NIE MA LUDZI !! Kompletnie nikt nie porusza się pieszo, tylko samochodami.




No
a po spacerku zatrzymaliśmy się w centrum handlowym, no i tak się jakoś
nam przedłużyło, że wyszłyśmy gdy nadszedł czas na powrót do domu haha

Nie
polecam symulatora huraganu!! Dziewczyny nam powiedziały że koniecznie
musimy spróbować, że włosy wyrywa wiec my specjalnie przeszłyśmy z 10 km
żeby to znaleźć, czekamy na niewiadomo jakie emocje a tu poczułyśmy
lekki wiaterek i koniec haha


Tak... James w końcu coś upolował !! Zdjęcie może trochę brutalne, ale tu, w Michigan mając taką fotografie to chwała :D

Zostały
tylko 2 czy 3 tyg. i musimy wystawić naszą sztukę. Mam nadzieję że się
uda, jest strasznie długa, a dużo osób wciąż nie umi tekstu na pamięć.
No ale standardowo jest strasznie śmiesznie.













Dwa
dni temu rozpoczął się sezon koszykówki!! Mimo, że nigdy nie grałam, a
nawet nie znam dokłdnie zasad, postanowiłam spróbować. Cięzkie treningi sa codziennie od 19 do 21. Dziewczyny grają naprawdę na bardzo wysokim poziome, ale są wyrozumiałe dla mnie :)

Sophia
z austrii w końcu zostaje na cały rok !! Strasznie się cieszę, bo
jesteśmy jak prawdziwe siostry. Niestety z siostą amerykanką nie mamy
tak dobrego kontaktu. My mamy swoich znajomych a ona ma swojego chłopaka
psyhopatę. Ogólnie nie widujemy się prawie w ogóle, bo gdy my wracamy
to jej nie ma, albo my wychodzimy, a ona nie chce isc z nami.







W
sobotę grupowe wyjście na zakupy z kordynatorką. W końcu zobaczę się z
Moniką, która też wyjechała z WhyNotUSA, i miałysmy okazję naprawdę dużo
rozmawiać.




Ćwierć wyjazdu!


Link 17.11.2010 :: 04:25 Komentuj (10)

W przyszłym tygodniu koniec pierwszego semestru. To niesamowite jak
to szybko zleciało !! W piątek musimy wystawić naszą sztukę, w sumie na
początku nie byłam do niej przekonana, ale teraz gdy już mamy kostiumy i
mniej więcej wiem o co chodzi, może być całkiem zabawnie. Na zdjęciu
prawie wszyscy z teatru:

W końcu uświadomili mi kim tak naprawdę jestem - i jest chyba gorzej niż najgorzej haha. Tak mniej więcej wygląda mój kostium :

Tylko jest duużo większa i z kartonu... tak, tak jestem gadającą szufelką (...)  Będzie zabawnie hahah


Znowu mieliśmy 3dniowy weekend, ponieważ ludzie chcieli w
poniedziałek iśc na polowanie więc zrobili nam wolne :) Ale ja i tak
musiałam przyjść z powodu tych nieszczęsnych prób do przedstawienia. Ale
było bardzo przyjemnie - peeełno jedzenie i miła atmosfera. Kilka
dziewczyn wzięło swoje małe rodzeństwo, chłopacy spisali się na medal
opiekując się nimi haha


Raz po szkole odbył się bankiet, na którym mieliśmy się jeszcze raz
spotkać z całą drużyną biegania. Ostatnie pożegnania i podziękowania.
Jak to przewidziałam było naprawdę super. Dziewyczyny z mojej nowej
drużyny koszykówki przyszły mnie 'dopingować' jak odbierałam
podziękowanie :)


 


 






Otrzymałam certifikat Varsity, pełno zdjęc no i upragnioną varsity
literkę M (jak Montabella czyli moja szkoła) Taką literkę można naszyć
na typową dla amerykańskiej szkoły skóre :

W sumie nie wiem czy takową kupie, bo kosztuje od 200$ w górę.


 


Zaraz po bankiecie miałam trening koszykówki (dlatego tak cudownie byłam ubrana)

Obiadek
z klasą hiszpańską był boooooski! Wszyscy naprawdę potraktowali to
poważnie! Mimo, że jedzenie typowo meksykańskie nie smakowało mi i tak
było świetnie.

Gdy wróciliśmy do domu nasz ulubiony host
wójek meksykanin miał urodziny!! Kupiłyśmy mu portfel, bo ostatni
miesiąc tylko chodził i narzekał, chodził i narzekał.

Włożyłyśmy mu tam dolary!!



 W sobotę miałyśmy meeting z kordynatorką. Zakupy zakupy
zakupy!! Na miejscu zbiórki byłyśmy kilka minut po 8 i ruszyliśmy w
drogę. Ja byłam w grupie z moją siostrą, austriaczką i brazylylijką.
Naprawdę super dziewczyny!! No i w końcu zobaczyłam się z Moniką,
dziewczyną która też wyjechała z WhyNotUSA. Najpierw udaliśmy się na
obiad do bawarskiej restauracji, jak miło było zjeść odrobinkę kotleta
(niestety płacąc za to 20$) Zaprowadzono nas do sklepu gdzie można było
kupić typowo europejskie słodycze, ale nikt nam nie powiedział że musimy
zapłacić jakieś 100 razy więcej niż w Polsce. Po tym w końcu udaliśmy
się do wymarzonego centrum handlowego, które w sumie mało przypominało
nasze polskie centra. Po tym poruszaliśmy się samochodem i
zatrzymywaliśmy się przy sklepie, do którego chciałyśmy wejść. Ogólnie w
ogóle nie podobają mi się tu ubrania, ale coś tam się znalazło. Do domu
wrócliśmy baardzo późno więc tylko prysznic i do łóżka. 









Haha i moje czarne dziecko:


W końcu miałam swój pierwszy sen po angielsku!! Taki głupi, że szok, no ale co tam.

Do
mamy Emily ostatnio zadzwonili z jakieś agencji modelek, że są
zainteresowani jej córką. W sobotę pojechali na kasting i udało się,
przeszłą kasting, ale haczykiem jest to, że jak naprawdę chce zostać
modelką musi zapłacić za lekcje ponad 2tys. dolarów. Zobaczymy






A tak z głupoty amerykanów, to w europie nie ma księżyca, polska leży gdzieś na biegunie POLarnym, angielski to jedyny język na świecie, a pizza to wynalazek amerykanów, i tylko zjeść ją można u nich :-)




HUG AN EXCHANGE STUDNET !!


Link 13.12.2010 :: 17:11 Komentuj (2)

Wiem, że naprawdę dłuuugo nie pisałam. Strasznie ciężko mi się zabrać
do tego. Zacznę może od tego, że od dwóch tygodni mamy nowy semestr
(pierwszy zakończyłam z ocenami:  A,A,A, B i C) Moje nowe klasy to:

1. Zdrowie i fitness - uczymy się jak funkcjonuje nasze ciało,
codziennie mamy siłownie i robią nam różne pomiary i testy
sprawnościowe, ogólnie myślałam, że to będzie jedna z tych łatwych klas,
ale jest wręcz przeciwnie. 

2. Angielski - jestem na części drugiej wyższego poziomu niż powinnam być, ale i tak chyba jestem najlepszym uczniem tam.

3. Kultury hiszpańskie - naprawdę ciekawa klasa, omawiamy różne kraje, w których mówi się po hiszpańsku, i różnych artystów 

4. Analizy matematyczne - klasa matematyki i naprawdę
jest trudna. Przerabiamy rzeczy których nigdy na oczy nie widziałam,
ale przynajmniej się nie nudzę :)

5. Gorernment - nienawidzę tego przedmiotu!! Uczymy się tu o prawie i
polityce. Na poniedziałak mam do przeczytania całą konstytucje Stanów
Zjednoczonych, ble.


Thanksgiving !! Święto dziękczynienia to chyba jedna z największych amerykańskich
tradycji. Ludzie mówią o tym już dwa tygodnie przed. Niektórzy nawet
wybierają się na polowanie... na dzikie indyki! W moim host domu indyka
mieliśmy kupionego :D Wszyscy wstaliśmy bardzo wcześnie i wzieliśmy się
za gotowanie. Gdy host ojciec wrócił z pracy, szybka sesyjka i usiedliśmy do stołu.
Niestety nie było z nami Alexandri (siostry amerykanki), spędziała ten
dzień z swoim chłopakiem. Nie zjedliśmy nawet połowy! A indyk jest
naprawdę przepyszny!!



 


Pojedzeni oglądalismy jakiś film, a o 24 ruszyliśmy do Grand Rapids
na zakupy!! Był tz. czarny piątek, czyli dzień największych wyprzedaży w
roku. Haha do 5 rano siedzieliśmy w sklepie z zabawkami, bo takie
kolejki były! Ogólnie baaaaaaaardzo duuużo ludzi, ale warto było czasami
czekać, bo kupowało się jakieś  minus 70 procent.




 Ostatnio na facebooku pojawiło się wydarzenie:
HUG AN EXCHANGE STUDNET co po polsku znaczy: dzień przytulania studenta z
wymiany. W ten dzień jak w każdy normalny poszłam do szkoły i
normalnie zaczeliśmy lekcje poczym w szkolnym radiu pojawił się
komunikat: 'dziś obchodzimy hug an exchange student nie zapomnijcie
przytulić Marlene, Sophia, Mariane i Tae' !!' i cały dzień wszyscy nas
przytulali, ale było fajnie i śmiesznie haha


 Drama show jak najbardziej się udało. Mieliśmy 3 przedstawienia w ciągu dnia i tylko jedno nam nie wyszło



W pewny piątek postanowiliśmy się wielką grupą ludzi wybrać na
lodowisko. Zbiórka była o 20 w mieście oddalonym jakieś 50 minut od
naszego domu. W wesolej atmosferze wszyscy ruszyliśmy, a jak już tam
byliśmy okazało się że zamknęte. W końcu wylądowaliśmy na 'skate area'
czyli miejscu gdzie jeździ się na rolkach, w którym byłam na samym
początku mojego pobytu tu. Było naprawdę cudownie, kocham tych ludzi!



 Ostatnio mało bywam w domu, wszystko przez koszykówkę. Mieliśmy już 4
gry i wszystkie wygrałyśmy. Co najśmieszniejsze jest to, że cały mecz
wszyscy krzyczą : MARLENA MARLENA, POLAND POLAND, a jak dotknę piłkę to
ludzie zaczynają szaleć i śpiewać i to jest takie cudownie miłe!
Ostatnią gre nie grałam, bo mamy za dużo ludzi w drużynie i ktoś zawsze
nie może grać, wtedy wypadło na mnie. Ludzie krzyczeli :
WPUŚĆ MARLENE WPUŚĆ MARLENE, poczym ktoś przez megafon krzyknął do
trenera : 'JEŚLI CHCESZ WYGRAĆ WPUŚĆ POLSKE!' wtedy myslałam że umrę ze
śmiechu hahah Kocham ten sport, mimo że treningi mam nawet w sobotę
rano!


Mogłabym pisać jeszcze kilka godzin, bo naprawdę dużo się dzieję, no
ale muszę się powoli zbierać. W nocy z soboty na niedzielę był sztorm
śnieżny. Gdy kładłam się do łóżka w sobote śniegu nie było, a rano
mieliśmy problem otworzyć drzwi do domu bo było go za dużo haha no i
odwołali nam szkołe w poniedziałek (dzisiaj) !! Idziemy z przyjaciółmi
na sanki.

Zostały mi tylko 3 dni szkoły i dłuuuga przerwa świąteczna! No i już
w przyszły weekend na dwa dni na narty, a zaraz w poniedziałek do
Grand Rapids, bo jest tam jakieś święto dla ludzi z zagranicy.







 





Link 19.12.2010 :: 07:14 Komentuj (6)

Jak pisałam w poprzedniej notce odwołali nam szkołe w poniedziałek z
powodu śniegu. Szczerze mówiąc u nas bywało milion razy gorzej, a nawet
nie przesuwano nam zajęć o 10 minut. Tak więc pierwszy SNOW DAY
spędziliśmy z przyjaciółmi na sankach!! W wtorek rano, jak w każdy inny
szkolny dzień wzięłam prysznic poczym otwarłam facebooka a tam
kilkanaście wiadomości że szkoła znowu odwołana hah, tego się nie spodziewałam!


W
szkole uruchomiona została poczta świąteczna - można było przesyłać do
ludzi cukrowe laski z doklejoną karteczką, na której można było coś
napisać. Jak gdzies je znajdę, to cykne focie. 

Reszta
tygodnia była wbrew pozorą baaardzo długa, mimo tego, że w środę równiez
nie było mnie w szkole - spotkanie model UN czyli symulacja obrad
Organizacji Narodów Zjednoczonych - 5 godzinna nuda. Zgłosiłam się,
jako RUNNER czyli osoba, która przekazuje informacje do innych krajów,
lepsze to niż siedzenie i udawanie, ze cokolwiek się rozumie hhah.

Mój team(oprócz tej blondynki w krótkich włosach, która nie wiem czemu tu siedziała wtedy):

Na lekcji kultury hiszpańskie przerabialiśmy ostatnio Dali, teraz musimy stworzyć jakieś surrealistyczne dzieło haha

Siostra amerykanka:

Tae' z moją ulubioną nauczycielką Ms. Battjes:

W
czwartek wybraliśmy się na mecz koszykówki chłopaków, naszym rywalem
tym razem była szkoła prywatna, z którą nikt nie wygrał od kilku lat,
ale w tym roku nam się udało !!! Z tą samą szkołą grałam ja z moją
drużyną dzień później i również ich pokonaliśmy :) Jak na razie mam za
sobą 5 meczy i wszystkie wygrane. Oby tak dalej!

Zaraz po moim meczu pojechaliśmy sobie na kręgle. 

Święta,
święta, święta! W tym roku zdecydowanie będą wyglądać inaczej. Host
ojciec, jest świadkiem jehowy, dlatego jako tako świąt nie powinien
obchodzić, ale mimo wszystko myślę, że jakoś to będzie. Co w sumie na
razie jest najbardziej dołujące, że z szacunku do niego nie przystrajamy
domu jak zrobili to wszyscy ludzie w okolicy. Całe szczęscie mamy
choinkę, ale tylko na naszym piętrze.

Cały dzisiejszy dzień
poświęcliśmy świątecznym zakupą. W każdym sklepie kolędy, limitowane
świąteczne kolekcje i ludzie pytający dla kogo prezent szukamy. Jest tu
łatwiej znaleźć coś ciekawego niż w Polsce, bo otwierane są specjalne
świąteczne sklepy, ale ceny naprawdę przerażające. Niestety nie udało
nam się kupić wszystkiego, a teraz czeka nas dłuuuugie pakowanie
wszystkiego w papier ozdobny.

Od stycznia w mojej
szkole pojawią się aż 3 nowi studenci z wymiany. Ludzie dostali jakieś
obsesji i stwierdzili, że jak wszyscy zagraniczni sa tacy fajni jak my
to oni chcą mieć ich więcej haha  
Będą to 3 chłopacy, jeden z Niemiec i dwóch z Chin. 

No i moje dotychczasowe oceny:


I mój szkolny lunch, najlepsze na świece reese's o których w następnym wpisie:








IX11 - Top 100 International Exchange and Experience Blogs 2011

O mnie

Mam na imię Marlena i rok szkolny 2010/2011 spędzę w Edmore w stanie Michigan. Lece z WhyNotUSA, fundacja CETUSA. Jeżeli masz jakieś pytania pisz: marlena.sarnecka@vp.pl lub gg: 8999877

Linki

Agnieszka w Australii
Ania Minnesota
Kamila w Waszyngtonie
Gosia Rotary
Happy Go Lucky
Ania Brazylia
Adish
EWA ALASKA!
OLGA WASHINGTON
Why Not USA

Archiwum

2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec

Poleć mój blog