Święta święta i po świętach!


Link 13.01.2011 :: 03:20 Komentuj (21)

ŚWIĘTA

Choinka
i kilka prezentów w domu host babci meksykanki. W typowych
meksykańskich domach na ścianach wisi pełno portretów członków rodziny -
jak na zdjęciu :)



Pomimo,
że na ulicy i w sklepach zbliżające się święta można było zauważyć
prawie dwa miesiące przed, to ja osobiście takiego prawdziwego
świątecznego nastroju nie poczułam. Według mnie dla amerykanów jedyną
rzeczą która kojaży im się ze świętami są prezenty. O takkk, peeeełno
prezentów praktycznie rozdawana dla wszystkich znajomych i członków
rodziny. Mieszkańcy USA mają na ich punkcie obsesje.  W Boże Narodzenie
wstaliśmy mniej więcej o tej samej porze co zwykle i wzięliśmy się za
gotowanie. Co prawda na naszym stole zawitały zrobione przez mnie i
austriaczkę kotlety schabowe, mizeria, żurek i kilka innych europejskich
dań, nie narzekałam, bo naprawdę brakowało mi takiego polskiego
niedzielnego obiadu. Pojedzeni oglądaliśmy świąteczny film i udaliśmy
się pod choinkę otwierać prezenty! Dla mnie nowością były 'skarpety'
wypchane moimi ulubionymi słodyczami . Dostałam trochę prezentów od host
rodzinki, między innymi złoty pierśnionek (taki sam jak moja host
siostra austriaczka), pokrowiec na ipoda i kilka innych drobiazgów. No i
nie słyszałam, żeby ktokolwiek szedł tu do kościoła.


Nasza choinka.





W pierwszej kolejności prezenty zostały wręczone psą! Bo przecież, to też członkowie rodziny



Host brat Jared, ledwo otworzył jeden prezent a już otwierał następny.





SYLWESTER

Zapowiadała
się ogromna nuda. Tutaj ostatni dzień roku zazwyczaj spędza się w
gronie rodzinnym przy kolacji. Okazało się, że moja host rodzinka
zaprosiła kilku znajomych, podłączyli karaokee i było naprawdę cudownie!
W moim h.domu było chyba z 30 ludzi. Śpiewając i tańcząc bawiliśmy się
prawie do 4 w nocy. Jedynym minusem był kompletny brak fajerwerek - bez
specjalnego zezwolenia są niestety zabronione. Całe szczęscie napatrzę
się w Dzień Niepodległości - wtedy w prawie całych Stanach organizowane
sa pokazy!!


Host ojciec okazał się naprawdę dobrym śpiewakiem! Całą noc bawiliśmy się w rytmach starego amerykańskiego country.



Tutaj wszyscy bez wyjątku zamiast szampana pili zwykłą oranżade!





No i nasze tatuaże haha


GRAND RAPIDS

Nauczycielka
hiszpańskiego zebrała kilka uczniów ze szkoły do najbliższego dużego
miasta tj. Grand Rapids, by tam odwiedzić wystawe choinek z całego
świata. Mogliśmy tam podziwiać ok 50 choinek przystrojonych z tradycją
różnych kraji. Niektóre były naprawdę wyjątkowe. A no i nie zabrakło
polskiego drzewka,  które stało zaraz przy wejściu :) Oprócz tego,
mogliśmy oglądać różne rośliny i wystawy - naprawdę warto było (:


Polskia choinka.











Hahaha ogromne kurze jajka.





Dzięki tej 'maszynie' mogliśmy zobaczyć świat do góry nogami!




Udaliśmy
się do Wietnamskiej restauracji, gdzie na talerz wybierało się z pośród
surowych warzyw, mięsa i sos, a następnie wszystko to było wysypywane
na piec i na naszych oczach smażone.





MNIE

U mnie wszystko w porządku. Dostałam dzisiaj darmowy bilet na mecz drużyny hokejowej HOT WINGS
w Detroit. Bilety te, otrzymywali uczniowie o najlepszych stopniach w
zeszłym trimestrze. Mam nadzieję, że uda mi sie tam pojechać. A poza
tym? Koszykówka koszykówka i moje nienawiść do government'u haha. Na 10
meczy przegraliśmy tylko dwa. Ostatnio udało mi się zdobyć punkty w
naprawdę trudnym meczu, nie dość ze wszyscy krzyczeli, śpiewali i
gratulowali to następnego dnia w szkolnym radiu usłyszałam ponowne
gratulacje. To naprawdę niesamowicie miłe!! Czasu nie mam kompletnie na
nic, każdą wolną chwilę w tygodniu i w weekendzie spędzam z
amerykańskimi przyjaciółmi. W piątkowe wieczory chodzimy na mecze
koszykówki męskiej drużyny z mojej szkole. Mamy naprawdę bardzo dobrą
reprezentacje, dlatego praktycznie każdy wynik meczu jest korzystny dla
nas. A po grze jedziemy szybko coś zjeść, a potem na szkolną zabawę. W
zeszły piątek tańczyłam z najcudowniejszym kolesiem z szkoły(aaa!) po
czym znowu dostałam gratulacje haha. Ostatnio naprawdę dużo się działo,
przez co nie mam czasu na bloga. W dodatku zauważyłam, i co będzie teraz
dobrą radą dla przyszłych exchange studentów, że czym mniej spędzam
czasu na komputerze rozmiawiając z 'Polską', czym mniej słuchaj polskiej
muzyki ( co wcale nie znaczy, że cudowna płyta, za którą dziękuje i
którą dostałam od brata nie znalazła się już w moim ipodze!) tym mój
akcent i angielski jest znacznie lepszy. I nie tylko ja to zauważyłam :)

Wczoraj zostałam zaproszona na imprezę powitalną dla dwóch
nowych 'zagranicznych' w mojej szkole -chłopak z Niemiec i z Chin. Są
naprawdę bardzo śmieszni i mam nadzieję, że przystosują się do innego
życia tu, równie szybko jak ja. Jutro jest ich pierwszy dzień szkoły.
Mojego pierwszego dnia nie zapomnę nigdy, tak bardzo przestraszona w
życiu nie byłam haha.


Po jednym z meczu koszykówki w innej szkole.





Ja przecież urodziłam się jako cheerliderka!



Jedno z tych babskich spotkań czyli taniec jedzenie taniec jedzenie (:











Mariana
z Wenezueli od jakiegoś czasu spotyka się z 'królem' szkoły, czyli
chłopakiem, który wygrał podczas homecooming week konkurs na najbardziej
popularnego kolesia.



Mamy następnego nowego psa - jeszcze szczeniaczek.








Link 24.02.2011 :: 16:09 Komentuj (2)

Nie pisalam chyba z dwa miesiace, wszystko przez zepsuty komputer... Ale mam nadzieje, ze w przyszlym tygodniu bedzie dzialac, i obiecuje ze nadrobie wszystko.


W skrocie co u mnie...


Wczoraj mialam ostatni mecz koszykowki, wygralismy lige, pobilismy rekord (18 wygranych meczy na 20)


W ostatniej grze otrzymalam symboliczna nagrode, jaka dostaje najlepszy gracz po kazdym meczu, ale bylam z siebie dumna haha.


W koncu mam amerykanski numer i telefon!


Trimestr powoli sie konczy... znam juz swoje nowe klasy:


1. Lekcja na ktorej sie nic nierobi (chyba stanie sie moja ulubiona haha)


2. Hiszpanski


3. Kreatywne pisanie


4. Pre Calcus 12


5. Honor English 11B


Zapomnialam juz co to nuda, nawet gdy nie mam tera komputera! W tygodniubyl mecz za meczem a weekendy spedzmy caly czas z rodzinka lub ze znajomymi.


Bylam w Detroit na meczu hokeja legendarnej druzyny Red Wings.


Pojechalismy na poka Monster Track, nie do opisania, naprawde!


Odbyl sie snowball, czyli drugi najwazniejszy bal, zaraz po wielkim Promie.


Ostatnie tygodnie to prawie tylko 3 dni szkoly 4 dni weekendu z powodu sniegu :) ja tam nienarzekam.


Zamienilam wycieczke na Floryde na cos duzo lepszego :)


Obchodzilam chinski sylwester.


I duzo duzo wiecej, wszystko dokladnie opisze gdy tylko dostane sie do mojego komputera!




Sport :)


Link 21.03.2011 :: 02:52 Komentuj (0)

Moze trudno w to uwierzyc, ale w koncu sie zebralam, zeby cos
napisac. Łatwe to nie będzie, bo tyle sie dzieje, a tak duzo czasu
minęło!! Postaram sie dodac wiecej zdjęc niż opisów, bo musialabym pisac
z 2 tygodnie.

Zacznijmy od niestety zakonczonego juz sezonu koszykówki.

Podczas prawie trzech miesiacy rozegralismy 20 meczy. W tym roku udało nam się pobić rekord, wygralismy az 18


Dla przypomnienia mój numer to 23.






Praktycznie
wszystkie wyniki kończyły sie z taką przewagą jak powyżej. Dwa mecze
które przegraliśmy byly o jeden, dwa punkty, jeden w dorgywce;)





Na
niektorych zdjeciach mój strój jest niebieski, a na niektorych
biały(srebrny). Istnieje zasada, że jeżeli mecz odgrywa sie w naszej
szkole wtedy ubieramy jasny strój, a jak jedziemy gdzies dalej to
ubieramy sie na niebiesko.






Po każdej grze jeden z zawodników otrzymywal 'kawalek drewna' jako symbol najlepszego gracza w danym meczu. Mi się również udało!! W dodatku w tamtym meczu bylam 'starterem' czyli w pierwszej piątce graczy zaczynającej.
Wszscy mi gratulowali a następnego dnia w szkolnym radiu dostalam
podziękowanie za wspaniałą gre!! Cały dzień ludzie mnie zaczepiali i
mówli : good job Poland (dobra robota 'Polska')


Gdy
sezon się skończył, odbył się bankiet pożegnalny. Taka 'impreza' odbywa
się po zakończeniu każdego sportu. Jest to czas gratulacji, ostatni
wspólny posiłek itd. Każdy miał przynieść rodziców i coś do jedzenia.
Niestety moi h. rodzice nie przyszli, ale wszstkie 30 innych mam
powidziało, że tamtego dnia one będą moimi host mamami hahah Trener
wzywał pokolei dziewczyny do siebie wręczając im koperte i wspominając
najciekawsze rzeczy o danej osobie. Gdy przyszła moja kolej i otrzymałam
koperte wszystkie dziewczyny się zabrały i powiedziały że mają coś dla
mnie. Byłam naprawdę bardzo zaskoczona, a jak otworzyłam wielkie pudło
to myślałam że je wszystkie tam wyściskam na śmierć haha


Po pierwsze dostałam piłke z podpisami wszystkich zawodników w obudowie i tabliczką z moim imieniem.


Dodatkowo oprócz kilkunastu zdjęc dostałam wielkie zdjęcie a na białej ramie każdy napsiał mi coś miłego.




Po
miłej niespodziance postanowiłam sie przełamać i przemówić do dość
dużej publiczności. Cała się trzęsłam, ale dostałam chyba 5 minutowe
oklaski, a nawet wiedziałam łzy w oczach mam moich amerykańskich
przyjaciółek!!





Kilka
dni później trener postanowił żebyśmy się spotkali raz jeszcze i
zaprosił całą drużynę do niego na obiad. Siedzieliśmy, gadali i oglądali
filmy z naszych meczy.









Męska drużyna koszykówki również odniosła wielki sukces. Tak jak my, wygrali lige.
Trdycja mówi, że po ostatnim meczu każdy chłopak wychodzi na środek
boiska z rodzicami, a potem każdy z nich odcina kawałek siatki.






Razem z znajomymi zjawialiśmy się na prawie każdym meczu. Rozgrywki odbywały się ok 2-3 razy w tygodniu.


















Podczas
każdego meczu drużyna cheerliderek i tańcerek tańczyła podczas przerw.
Raz każda z nich wzięła jednego chłopaka, i mieli oni tańczyć jeden z
układów!! Najśmieszniej wypadł ponad 2 metrowy Charlie haha








Teraz
gdy koszykówka skończona mam do wyboru Track czyli bieganie, skakanie
itd., golf, softball i baseball. Ja wybrałam bieganie. Drużyna jest
naprawde ogromna, a treningi od razu po lekcjach.

Sport w
amerykańskim liceum jest chyba jedną z jego najważniejszych częsci. Na
kazdym meczu ludzie się przebierają, ogłaszają że w dany dzien wszyscy
ubierają się na dany styl, kolor. I zawsze jest naprawdę śmiesznie!!


Następna notka już jutro, chyba że uda mi się jeszcze dziś coś naskrobać haha późno się zrobiło, a jutro szkoła.




Wycieczki


Link 21.03.2011 :: 03:29 Komentuj (1)

W czasie gdy nie pisałam odwiedziliśmy kilka większych miast.
Najbardziej podobało mi się w Detroit, gdzie pojechalismy na mecz znanej
na całej świecie drużyny hokejowej. Mimo, że miasto widziałam tylko
nocą, a wszechobecna opinia mówi tylko o brudzie i gangsterach to mi się
podobało. Gdy dojechaliśmy w miejsce gdzie miał rozegrac się mecz,
wjechalismy na chyba 10 piętrowy parking, naprawdę był to największy
parking jaki w życiu widziałam.










Siostry :) Niestety drużyna której kibicowaliśmy przegrała, ale i tak było naprawdę ciekawie to oglądać!!



Nauczycielka
postanowiła zabrać jej ulubionych uczni do Lansing, do miasteczka
studenckiego, by tam obejżeć Romeo i Julie przedstawiane przez
tamtejszych uczniów collegu. Sama sztuka była ciekawa, a potym odaliśmy
do jadalni gdzie za 7 dollarów można było jeść wszystko i ile się
chciiało. Była to wielka hala w której były kilkanascie budek - z
owocami, z napojami, z ciastami, deserami, pizzą, fast foodami, kuchnia
wegetariańską, mięsem, serami i wszystkim czego dusza zapragnie!! Dawno
się tak nie najadłam.


Ms. Haas to chyba najstarszą i najsłodsza nauczycielka, na zdjęciu niżej jest ze swoim synem, który dostał się do collegu w którym byliśmy.

















Do
Grand Rapids wybraliśmy się tydzień po wycieczce do Detroit. Był z nami
jeden amerykański kolega i dwóch innych exchange studenotów - Hans z
niemiec i David z Korii Poludniowej. Niestety ich host rodzina do
najlepszych nienależy, a po szkole codziennie muszą ciachac drewno i żyć
jak w klatce, dlatego ostatnie 2 miesiące każdy weekend spędzają z
nami. W Grand Rapids zobaczyliśmy pokaz Monster Track czyli ogromnych
samochodów, które skakały, obracały się itd.











Idę spać, jutro ciąg dalszy :)





CHINSKI SYLWESTER


Link 23.03.2011 :: 05:12 Komentuj (2)

Jak już pisalam kiedyś, do mojej szkoly przybyli dwóch nowych
exchange studentów, chłopak z niemiec i chłopak z Chin. Zamieszkali w
tym samym domu, tak samo jak ja i moja austriaczka. Ich host mama
postanowila zorganizowac dla nich małą impreze - Chinese New Year.
Dokladnie drugiego stycznia w tym roku wypadł sylwester według
chińskiego kalendarza.

Tego dnia szczęsliwie udało nam się,
że z powodu sniegu odwolali nam szkołę. Kilka godzin przed planowanym
rozpoczęciem imprezy Jawei (chłopak z Chin u którego w domu była
impreza) zadzownil do nas i powiedzial ze tradycja mówi ze powinniśmy
ubrać coś czerwonego albo nowego, więc wszystkie ubrałyśmy się na
czerwono i za kilka godzin byłyśmy na miejscu.

Chłopacy i ich
host mama naprawde się postarali!! Cały dom był udekorowany w chińskie
symbole. Gdy usiedlismy do stolu podano nam tradycyjne chińskie potrawy.
Jedną z tradycji bylo, obrócenie ryby na drugą strone przez wszystkich
zgromadzonych gości. Nie wiem czy rozumiecie o co chodzi w każdym bądz
razie było naprawde śmiesznie. Gdy pojedliśmy, zaczeliśmy tańczyć, śmiać
sie i rozmawiać i tak do północy gdy wyszlismy na zewnątrz aby
podziwiać niewielkie fajerwerki.

























Zimazimazima


Link 25.03.2011 :: 15:21 Komentuj (0)

W tym roku trafiło się, że mieliśmy niewyobrażalną ilość SNOW DAYS czyli dni w których nie idziemy do szkoły z powodu śniegu. Szczerze mówiać, aż tak żle nigdy nie było, ale że już 16 letni amerykanie kierują to ze względów bezpieczeństwa gdy tylko drogi są lekko śliskie, wszystko zostaje zamykane.


Kilka dni temu wszyscy myśleli, że nareszczcie wiosna przyszła! Temperatura dochodziła nawet do 18 stopni Celcjusza. No, ale teraźniejsza pogoda sprawiła że od dwóch dni siedzimy uwiezieni w domu - SNOW DAYS!!


Żeby się nie nudzić w domu, zazwyczaj gdzieś wychodzimy, albo poprostu przychodzą znajomi i oglądamy filmy. Najczęsciej jednak idziemy na sanki!



 



 



 



 



 



 



 



 



 



 



 



 



 


Raz nawet wyruszyliśmy ze znajomymi w dluga podroz na stok narciarski! Jake, czyli jeden z moich najlepszych amerykańskich przyjaciół wziął duży samochód i w niedużej grupce wyruszlismy. Naprawdę dawno się tak nie bawiłam. Warunki narciarskie były IDEALNE!! Żadnego problemu w wypożyczali sprzętu, wszystko łatwo, szybko, tylko drogo baardzo. A gdy zmęczyliśmy się wróclismy do auta i oglądali film na małym dvd wbudowanym w auto. Po całym dniu na snowboardzie i ogromnej kolacji w McDonaldzie, padliśmy jak zabici w drodze powrotnej.



 



Patrzcie na zdjęcie niżej, nikt się nie zorientował wcześniej że ktoś wisi pod krzesełkiem hahah.



Biedna Mariana jako jedyna jeździła na nartach, drugi raz w życiu i nienadążała za nikim. Raz ją zgubiliśmy i po 15 minutach Jake zauważył kropeczke na stoku. To była leząca tam Mariana, a w okół jej nie było kompletnie nikogo haha.



 



 



Czas jedzenia, żeby zaoszczędzić każdy coś zabrał ze sobą z domu - chleb, szynke czy ser :)



 



 



 



 



 


Mam nadzieję, że prawdziwa wiosna wkrótce do nas zawita. Mam dość mrrrrozu




SNOW BALL


Link 25.03.2011 :: 15:22 Komentuj (5)

Ball zimowy to drugi pod względem ważności bal w amerykańskiej szkole.Pierwszy jest prom, na zakończenie roku szkolnego, a trzecie miejsce zajmuje homecoming bal zaraz na początku.


Przygotowania do tego balu rozpoczeliśmy dość wczesniej, sukienke pożyczyłam od host siostry Ally, która ma nie małą ich kolekcje, buty miałam od Sophii a reszte kupiłam. W dzień imprezy rano przyszła do nas fryzjerka, a gdy włosy miałam już gotowe, podjechała Emily z Taylor i pojechaliśmy do jej domu gdzie przy muzyce powoli się przygotowywałyśmy. Po jakimś czasie dołączła do nas Cora i Ivana, które zaprosiłyśmy żeby poszły z nami bo niestety żaden chłopak tego nie zrobił.


Gotowe pojechaliśmy do domu jednego chłopaka gdzie odbyła się sesja zdjęciowa i takie tam (niestety zdjęć z niej wziąż nie dostałam haha) a po tym udaliśmy się do restauracji a z tamtąd prosto do szkoły. Ludzie bawili się świetnie! Muzyka to raczej dzisiejsze radiowe hity wiec czasami nawet śpiewy były. Cała sala wydekorowana była, a na stołach można była znaleźć pewnie niektórych znany z amerykanskich filmów bezalkoholowy poncz. Naprawdę fajnie wyglądało gdy wszyscy stali z kubkami z czerwonym napojem. Oprócz tego rozdawali mms'y hah


Nie mam za dużo zdjęc, ale to co mam to dodaje.



 



 



 



 



 



 



Po cieżkim dniu dziewczyny padły.. 



 



Pozdrawiam




KARNAWAŁ I PRZYJECIE NIESPODZIANKA:)


Link 29.03.2011 :: 01:28 Komentuj (4)

Co roku w mojej szkole odbywa sie karnawal, impreza organizowana glownie dla malych dzieci.
Kazdy kto przyszedl kupowal bileciki - 3 za jeden dollar. Na sali
gimnastycznej bylo pelno stanowisk z grami gdzie mozna bylo wygrac
drobne nagrody. Szczerze mowiac, dla ludzi powyzej 10 lat byla tam
straszna nuda. Ja bylam jednym z organizatorow, i prowadzilam dwie gry, a
dodatkowo z innymi exchange studentami pisalismy wyrazy w naszym jezyku
za jeden dollar hahah czasami naprawde bylo smiesznie, a wiekszosc
ludzi placilo za glupie slowa, ktore przyklejali na plecy swoich
znajomych. Mozna tam bylo spotkac kilka klaunow, byla muzyka, jedzenie i to popularne wśród dzieci malowanie twarzy!! Celem dla ktorego impreza jest organizowana to zbiórka pieniędzy miedzy innymi na prom.


Mój ulubiony azjata:

























Około tydzień wcześniej host rodzice dziewczyny z Wenezueli
zlecili mi i Jacob'owi zorganizowanie przyjęcia niespodzianki na jej 18
urodziny ktore wypadały w dzień karnawału. Mariana nie miała zielonego
pojęcia, prawie popłakała mi się na ramieniu mówiąc że jej host rodzice
nic nie przygotowali, a nawet tortu nie znalazla haha. Niespodziewala
się, że wolne zbieranie się Jacoba, który oświadczył że odwiezie ją do
domu to podstęp aby naprawdę duża grupa ludzi dojechała tam przed dnią.
Gdy wszyscy zebraliśmy się w jej domu, połowa siedziala w oknie
oczekując na duży samochód towarzyszła Mariany a połowa roztrajała
fortepian haha. Gdy w oknie ujżeliśmy światła wszyscy poszlismy do
małego przedpokoju i w ciszy obserwowaliśmy jak Mariana w zawiązanymi
oczami wyzywa Jacoba i dopytuje gdzie jest. Gdy zdjęła opaske z oczu
wszyscy krzyknęli po hiszpańsku SORPRESA co znaczy niespodzianka.

Tort
był przepyszny, pełno prezentów i fortepian, fortepian. A potem wszyscy
położyliśmy się na podłodze i grali Apples to Apples. A na sam koniec
obejżelimy fragmenty z dzisiejszej imprezy, bo jej h. tata wszystko
nagrywał.

















A od piątku SPRING BREAK czyli przerwa wiosenna!!




Ostatnie dwa miesiace


Link 11.04.2011 :: 16:53 Komentuj (2)

Własnie sobie zdalam sprawe ze do końca mojego pobytu w Michigan zostały dokładnie dwa miesiące. Rok szkolny kończy mi się 7 sierpnia, a już 10 będę w samolociie do Kalifornii, gdzie planuje spędzić miesiąc z moją kuznką. Mam strasznie mieszane uczucia, czym bliżej do końca programu, tym bardziej chce zostać, ale też staje się bardziej podekscytowana na powrót do życia jakie prowadziłam przed wyjazdem. Niestety zdaje sobie sprawę że czym bliżej końca tym szybciej zleci. Dziś dowiedziałam się, że host rodzine organizują dla mnie i mojej austriackiej siostry przyjęcie pożegnalne! Naprawdę miło będzie spotkać się ze wszystkimi przyjaciółmy w jednym miejscu i czasie - po raz ostatni.

W tamtym tygodniu rozpoczęła się tz. spring break czyli przerwa wiosenna. Szczerze mówić to cały tydzień się obijałam i nic nie robiłam - naprawdę potrzebowałam w końcu odpocząć i się wyspać. Przez cały tydzień późno wstawalam, szłam z kumplem na siłownie a potem na rowerze do wypożyczalni filmów, a no i od 3 dni grabiliśmy podwórko z liści. Nareszcie pogoda się poprawiła, bo miałam już serdecznie dość śniegu i mrozu.

Kordynatorka

Każdy exchange student w usa ma osobę która nadzoruje czy łamiemy zasady regulaminu, ma nam pomagać i być pośrednikiem pomiędzy rodziną a studentem. Ma on obowiązek skontaktować się z uczestnikiem programu i jego rodziną conajmniej raz na 4 tyg. telefonicznie i raz na 8 tyg. osobiście. Niestety z moją kordynatorką to różnie bywa, ale w końcu się odezwała, a nawet zapowiedziała swoje odwiedziny!! Gdy przyszła to z zamkniętymi drzwiami rozmawiała z każdym członkiem rodziny. Mnie wypytywała czy wszystko jest w porządku i o ralacje z każdym kto w domu się pojawia. Dodaje zdjęcia z spotkania z nią kilka miesięcy temu.

 






 

Całe szczęscie ja nie mam większych problemów z moją host rodzinką, ale nie jestem pewna czy mogłabym liczyć na pomoc gdyby tak nie było. Poznałam naprawdę dużo ludzi, którzy mają tą samą kordynatorkę i gdy oni potrzebowali pomocy niestety niie mogli liczyć na jej pomoc.

Na wszelki wypadek polecam mieć dobry kontakt z nauczycielami. Jestem pewna, że gydym miała jakiekolwiek problemy mogłabym się zgłosić do kilku z nich i otrzymałabym pomoc. Jedną z najbardziej mi zaufanych ludzi tutaj jest już wcześniej pojawiąjąca się na moim blogu nauczycielka hiszpańskiego. Jednego dnia zaprosiła mnie i kilku innych ludzi abyśmy razem gotowali, a potem wybrali się na rolki.


 Gotowanie dan z Wenezueli!

 


Mmm, mizeria!!


Po prawej nauczyciel matematyki.






Exchange student w amerykanskim LO


Link 15.04.2011 :: 18:04 Komentuj (1)

Szczerze mowiac ludzi w amerykanskim liceum moglabym podzielic na dwie grupy.  Moze wydaje sie to glupie, aby dzielic ludzi na kategorie, ale oni sami sie dziela - mozna zauwazyc to podczas lunch'u.

Pierwsza grupe moglabym nazwac ludzmi dziwnymi. Wiekszosc z nich nie gra w zadne sporty, nie ucza sie i wygladaja bardzo dziwnie. Niestety musze to powiedziec, ale kilku z nich dziwnie pachnie. W tej grupie mozna spotkac 15 latki z dzieckiem.

Druga grupa to nastolatki ktorzy zazwyczaj sa w druzynach sportowych, wiekszosc z nich dobrze sie uczy i zazwyczaj sa bardzo przyjazni (kazdemu zycze znalezc sie miedzy tymi ludzmi)

W szkole niedaleko mojej jest naprawda duzo exchange studentow (ok.25). Niestety tamtejsi uczniowe sa tak do nich przyzwyczajeni ze 'zagraniczni' utowrzyli nastepna grupe ludzi z ktora amerykanie niechetnie rozmawiaja. Wedlug mnie to naprawde niefajnie poniewaz nie mozemy tu prowadzic samochodu wiec po szkole Ci ludzie poprostu sa znudzeni i malo podoba im sie ten wyjazd.

Ja i inni exchange studenci z mojej szkoly na poczatku bylismy ogromna nowoscia. Nie bylo tutaj zadnej osoby z zagranicy od kilku lat wiec pierwszy miesiac ludzie podchodzili i pytali doslownie o wszystko. Pozniej nadszedl czas ze kazdy z nas musial znalezc sobie ludzi z ktorymi mial zamiar spedzic nastepne miesiace. Nie mozna byc przyjacielem kazdego wiec decyzja nie byla latwa, ale nam sie udalo, no moze procz chlopakowi z Tajlandi, ktory wybral komputer zamiast znajomych. Jezeli moge dac jakies porady to polecam poprostu duzo, duzo, duzo mowic i zartowac. Nastolatki tutaj, podobnie jak niektorzy w Polsce, lubia sie wyzywac dla zabawy. Ale to jest w mojej szkole, w kazdej innej moze byc inaczej.


 








Taka ciekawostka bedzie polozenie Polski wedlug jedej z dziewczyn w szkole, haha

 

POLSKA LEZY W USA, NA MALEJ WYSEPCE PRZY ALASCE !!




Lekkoatletyka


Link 16.04.2011 :: 05:58 Komentuj (4)

W zeszla srode odbyly sie moje pierwsze zawody track czyli lekkoatletyki. Niestety z powodu mojej nie dokonca sprawnej nogi moglam sobie pozwolic tylko na bieganie. Najlepiej wychodzi mi bieg na prawie 2km i w tej wlasnie konkurencji bralam udzial. Moj czas nie nalezal do najlepszych i zajelam 15 miejsce.

Zawody lekkoatletyki sa naprawde cudowne!! Swieci slonce, mozna podziwiac rozne dyscypliny, lezec na trawie i gadac ze znajomymi.

W koncu mam jakies nowe zdjecia !!

 








W zeszla niedziele udalam sie z host rodzicami do tego samego sklepu dla ludzi polujacych co kilka miesiecy temu. Bylo tam takie male pomieszczenie gdzie ludzie wypychali zwierzeta, i mozna bylo oglodac jak taki proces wyglada, oto zyrafa:







Dzisiaj, zaraz po szkole i chyba najgorszym treningu w moim zyciu z powodu okropnego wiatru, udalam sie do Emily gdzie wzielysmy prysznic, wskoczyly do McDonalda ii pojechaly na druga edycje Talent Show. W kazdej szkole odbyla sie edycja pierwsza i kazda z tych szkol musiala wybrac 3 osoby ktore bede reprezentowac szkole w edycji drugiej. Wiekszosc ludzi spiewala badz grala na instumentach, ale nie zabraklo wystepu teatralnego czy kabaretu. Zdjecia moze uda mi sie zalatwic od jednego z uczniow ktory zrobil ich naprawde duzo.

A tu podczas lunchu:


 









No a jutro planujemy wycieczke rowerowa z znajomymi albo zakupy, aby nareszcie kupic suknie na prom:) 




WIELKANOC BEZ JAJKA!


Link 10.05.2011 :: 17:49 Komentuj (5)

Wielkanoc w Ameryce jest ważna, ale tak naprawdę mało kto wie, dlaczego takie swieto w ogóle istnieje. Do najbardziej popularnej tradycji należy tz. polowanie na jajka w środku których znajdują się słodycze.

W mojej host rodzinie to święto obchodzone było troszkę inaczej, w połowie po meksykańsku.

Gdy rano wstaliśmy każdy z nas dostal wiaderko, które mialo służyć jako koszyk, wypełnione naszymi ulubionymi słodyczami. Po śniadaniu odrobiliśmy zadanie domowe, a potem udaliśmy się do domu host babci meksykanki, która kilka dni temu wróciła z Teksasu i przywiozła mi z tamtąd koszulke.

Na świąteczny obiad zjedliśmy taco. Były to moje pierwsze święta Wielkanocne, kiedy nie jadłam jajka.

Gdy pojedliśmy, Martin, brat mojej host mamy, rozbił mi na głowie jajko wypełnione confetti i zaraz potym rozpoczela sie wojna na rozbijanie jajek na swoich glowach. Nazywaja je CASCARONES ->patrz zdjecia.

Zaraz po tym odbylo się polowanie na jajka, których było chyba milion w ogródku. No a później do wieczora jedliśmy słodycze. Następnego dnia do szkoły. Nie obchodzi się tu lanego poniedzialku ani nic w tym rodzaju.

 

Zdjęcia później :)




prom


Link 26.07.2011 :: 13:43 Komentuj (0)

Prom jest jedną z największych
tradycji w amerykańskim liceum. Zazwyczaj odbywa sie w ostatnim
miesiącu roku szkolnego. Dziewczyny ubierają długie balowe
suknie(trochę w nieeuropejskim stylu), a chłopacy garnitury pasujące
krawatem i koszulą do sukni partenki. Prom przypomina trochę naszą
polską studniówkę.


W zależności od szkoły impreza organizowana jest dla ostatniej,
czyli senior klasy. U mnie wstęp miały również klasy jedenaste i osoby
zaproszone.



Gdy tylko wstałyśmy fryzjerka mi i moim siostrą fryzurę, poczym
udałam się do Emily by tam zrobić makijaż i przyszykować się do wyjścia.


Najpierw pojechaliśmy do domu Danielle gdzie miała być zbiórka. Po
ok. 2 godzinach robienia zdjęć całą grupą pojechaliśmy do włoskiej
restauracji gdzie wcześniej złożyliśmy rezerwację.



 



Gdy dojechaliśmy na miejsce imprezy dużo ludzi już się bawiło. Prom
miał temat Noc w Paryżu dlatego w pomieszczeniu znajdowała się
miniaturka wieży Eiffla. Puszczana tam muzyka wszystkim odpowiadała -
znane i lubiane hity radiowe.


Ludzie bawili się do nocy, a wracając zatrzymała nas policja, tylko na kontrol.


Był to mój ostatni, ale niezapomniany, taniec w amerykańskim liceum.



 






graduation


Link 26.07.2011 :: 13:44 Komentuj (1)

U mnie w szkole nie było najmniejszego problemu z ukończeniem szkoły
i otrzymania Dyploma przez exchange studentów, pod warunkiem, że taka
osoba miała 17/18 lat. Ja niestety gdy wyjechałam miałam 16 lat więc
byłam w młodszej klasie. Natomiast moja austriacka siostra pomimo, ze
nie skończyła jeszcze austriackiego liceum, otrzymała dowód ukończenia
szkoły.


Gradutation to najważniejsze wydarzenie każdego amerykanskiego
nastolatka. Każdy z nich nie potrafi się doczekać, aby jak w filmie,
wyrzucić czapkę w powietrze i być wolnym od szkoły.. do czasu collage.


Zakończenie szkoły dla seniorów było już w maju, a dla reszty w czewcu.


W sobotni ranek odbyła się msza w szkole na którą przyszły całe
rodziny osób kończących szkołę. Koło południa wszyscy udali się na
wielką salę gimanastyczną gdzie odbył się pokaz slajdów ze zdjęciami z
dzieciństwa, następnie każdy senior przeszedł przez środek sali i
osobiście od dyrektora otrzymał Dyploma.










Naprawdę żałuję że nie mogłam przeżyć tego osobiście, ale chociaż mogłam popatrzeć!




Ostatnie dni


Link 04.08.2011 :: 23:30 Komentuj (0)

Ostatnie dni szkoły były
ogromną mieszanką uczuć. Z jednej strony nauczyciele dali nam jeszcze
większe luzy, a z drugiej każdy zaczynał sobie zdawać sprawę że to już
jest koniec.


Pomimo, że przez cały rok i tak mało robiliśmy w szkole to w ostatni
miesiąc nauczyciele wypuszczali nas na dwór, a lekcje przebiegały na
ciągłej zabawie.


W ostatni dzień lekcje zostały skrócone poczym wszyscy udalismy się
na sale gimnastyczną gdzie odbyło się wręczenie podziękowań, pożegnanie
itd.  Największym zaskoczeniem dla mnie było losowanie, które się tam
odbyło. 5 wylosowanych osób otrzymało ipoda, niestety mi się nie udało.


Pod koniec zebrania wszyscy exchange studenci zostali poproszeni na
środkek. Przy wielkich brawach każdy z nas otrzymał dużą amerykańską
flagę. Od razu chciałam, aby moi znajomi mi ją podpisali, ale niestety
okazało się że jest to nielegalne.


Gdy zadzwonił ostatni dzwonek zdałam sobie sprawę, że to się już
nigdy nie powtórzy, a cały ten wyjazd był przygodą mojego życia. Do
ostatniej chwili nie dochodziło do mnie, że widze większość z moich
znajomych po raz ostatni.


 



 



 



 



 



 



 



 



 



 










IX11 - Top 100 International Exchange and Experience Blogs 2011

O mnie

Mam na imię Marlena i rok szkolny 2010/2011 spędzę w Edmore w stanie Michigan. Lece z WhyNotUSA, fundacja CETUSA. Jeżeli masz jakieś pytania pisz: marlena.sarnecka@vp.pl lub gg: 8999877

Linki

Agnieszka w Australii
Ania Minnesota
Kamila w Waszyngtonie
Gosia Rotary
Happy Go Lucky
Ania Brazylia
Adish
EWA ALASKA!
OLGA WASHINGTON
Why Not USA

Archiwum

2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010

Poleć mój blog