HOMECOMING


Link 28.09.2010 :: 03:55 Komentuj (8)

Ubiegły tydzień z pewnością należał do jeden z najbardziej
wyjątkowych. Homecoming to ogromna tradycja Stanów Zjednoczonych, która
ma na celu 'przywitanie' nowych obywateli miasteczka i przypomienie o
nim tym którzy się z niego wyprowadzili. Najbardziej w to święto
angażują się szkoły. Cała uroczystość rozpoczęła się tz. Spirit week.
Był to tydzień w  którym każdy dzień miał inną tematykę :


Poniedziałek : Przebranie jak Twoja ulubiona postać z gry video


Wtorek: Dzień bliźnaków (należało się ubrać jak Twój znajomy, chłopak etc.)


Środa: Chciałbyś być moim przyjacielem, gdybym zawsze wyglądał jak dzisiaj?


Czwartek: Retro day


Piątek: SPIRIT DAY (wszyscy ubrani w barwy szkoły tz. niebieski, czerwony, biały).


Piątek to najważniejszy dzień - lekcje były skrócone do 1h 1 minuta,
aby zaoszczędzone półtorej godziny wykorzystać na spędzenie tego czasu
na sali gimnastyczniej na różnego rodzaju zabawach.



 


To niesamowite jak Amerykanie się w angażują. Cała szkoła była
przystrojona w biało-czerwono-niebieskie mustangi (mustang to 'maskotka'
mojej szkoły)



 


Już na początku 'apelu' na środek wyszedł dyrektor i powiedział, ze
pewnie każdy już nas poznał, ale przedstawi wszystkim exchange studentów
w naszej szkole. Ja, Sophia z Austrii, Tae z Tajlandi i Marianna z
Wenezueli wyszlismy na środkek. Wszyscy bili nam brawo i otrzymaliśmy
cudowne koszulki z logiem MONTABELLA HIGH SCHOOL.


Gry i zabawy polegały na tym, że na środek były proszone przypadkowo
wybrane nazwiska. Konkurencji było kilka, ale wszystkie były niezwykle
zabawne. Na zdjęciu poniżej Emily musi malować chłopaka, nic nie widząc
;-)



 


Odnoszę wrażenie, że w konkurecji poniżej, uczestnik nie został wybrany przypadkowo :D



 


Footballiści mieli naśladować cheerliderki haha



 



Konkurencji było ok. 15. Najśmieszniej chyba było gdy kilka osób
dostawało pianki do jedzenia, musieli powiedział zdanie i dostawiali
nastepną... Niestety jeden chłopak po 7 zwymiotował na oczach
wszystkich.



 


Kilka godzin po szkole odbyła się parada przez całe moje miasteczko.
Moglismy podziwiać stare wozy strażackie, konie, footballistów,
cheerliderki rzucające słodyczami, platformy, najaktywniejszych uczniów
podstawówki, kandydatów na króla i królową i wiele innych.



 



 


Para na którą ja głosowałam : Oliwia (nie znam jej ale wydaję się bardzo sympatyczna) i Caligh, dobry znajomy z drużyny.



 


Po paradzie udaliśmy się na homecoming football game - jeden z
najważniejszych meczy w szkole. Niestety było strasznie zimno, i pomimo
tego, że chłopcy dobrze zaczęli to znowu przegralismy.



 


W sobotę rano pierwszy raz u USA brałam udział w zawodach - na 5 km.


Trener jest ze mnie zadowolony, ale ja nie wyobrażam sobie prawie
dwukrtonie dłuższego biegu już w najbliższą sobotę. Resztę dnia
spędziliśmy na przygotowaniach do wielkiego balu. W końcu zdecycowałam
iść bez osoby towarzyszacej - dostałam zaproszenia od ludzi, z którymi
nie bardzo miałam ochotę iść ;-)



 



 



 


Austin - chłopak w środku - najbardziej biała osoba, jaką w życiu widziałam.



 



 


Na balu ponownie ogłoszono wyniki na króla i królową. Niestety nie
wygrała para na którą głosowałam, a cheerliderka i podobno bardzo miły
chłopak.



 



 


Również wtedy było kilka zabaw i konkursów.



 


Zaraz po 24 w dobrym nastroju Alex odwiózł nas do domu.



 


W niedziele wstaliśmy wcześniej i poszliśmy do kościoła. Nigdy nie
przypuszczałam, że może się on tak różnić. Nie był to do końca kościół
katolicki,  nazywał się NOWE POCZĄTKI CHRZEŚCIJAN, a zamiast księdza był
pastor. Wchodząc do budynku niczym nie przypominającego kościołów w
Polsce otrzymywało się kartke na notatki. Po prawej był CRYING ROOM
(dosłownie pokój płaczu) więc wzięłam to za pokój gdzie można się
wypłakać :D, jednakże później okazało się że było to pomieszczenie matki
z dzieckiem:D W następnym pomieszczeniu było pełno okrągłych stolików
jak w kawiarni i wszyscy ludzie siedzieli i rozmawiali korzystając z
darmowego katereingu (kawa, herbata, napoje, ciastka itd. ) Po jakimś
czasie przeszliśmy do następnego pomieszczenia gdzie była scena i
niezwykle wygodne fotele. Większą częśc mszy wszyscy śpiewali, później
pastor coś tam opowiadał o facebooku, że znalazł jakąś aplikację o Bogu.
Kilka minut przed zakończeniem 'rozniesiona' była komunia święta. Po
kolei każdy podawał sobie koszyczek w którym było małe pudełeczko.
Otwierając z jednej strony był opłatek, a z drugiej łyk wina. Po mszy
nie zostawiało się żadnej ofiary ;-)


 


Gdy wrócilismy do domu podjechała moja nauczycielka hiszpańskiego
wraz z przyszłym mężem - ich przyjaciel z niemiec ogranizował October
Festival i zostałyśmy zaproszone. Jak cuuudownie było znowu zjeść trochę
europejskiego jedzonka.



 



 


Było naprawdę fajnie!! Ale po dwóch godzinach musiałyśmy się zmyć i
dojechac do miasteczka obok na spotkanie organizowane przez moją
kordynatorkę. Podwiozła nas Ms. Betjes (nauczycielka hiszpańskiego).


Spotkanie byłooo nuuuuudne, rozpoczęło się nienormalnym testem, który
każdy musiał rozwiązać samodzielnie. Było to głównie o zasadach jakie
panują w domu, kto gotuje, kto sprząta, ale nie zabrałko równiez pytań
czy używamy dezodorantów i ile zajume nam golenie nóg. Później było tz.
zapoznanie, tz. każdy student musiał wstać, przedstawić się i powiedzieć
z kąd jest. Było ok.10 ludzi, w tym 3 niemieckojęzyczne, ja,
ekwadorczyk i reszta z Tailandii. Przez nastepne dwie godziny tłumaczono
nam jakie obowiązują tu zasady.


Późnym wieczorem host ojciec z swoimi kolegami zabrali nas na
przejażdżkę wozem z sianem :D Byyylo naprawdę zimno, a wycieczka trwała
ponad dwie godziny, dlatego trochę mi sie przysnęło :D



 



 


Nadal kocham szkołę :D Często mamy różnegorodzaju ćwiczenia - co mamy
robić w przypadku pożaru, napadu z bronią lub huraganu. Na lekcji dramy
w końcu przydzelono nam role i zaczynamy próby.


Na zdjęciu niżej Ms. Haas - nauczycielka wlasnie teatru.



 



 



 



 


Nie wiem czy już to pisałam, ale codziennie rano na pierwszej lekcji
cała szkoła staje na baczność z ręką na sercu i śpiewa hymn Stanów
Zjednoczonych. Melodia puszczana jest przez szkolne radio. Przez to samo
radio wzywani są uczniowie gdy musze coś załatwić w sekretariacie, albo
ogólne informację o zbliżających się wydarzeniach lub ubiegłych. 


Zasady w szkole są jasne - przesadzasz - jedno słowo nauczyciela i
idziesz do sekretariatu, nie wiem co trzeba tam robic, bo jeszcze tam
nie wylądowałam :D


 


W sobotę albo niedzielę zaczął się sezon polowania, dlatego teraz
wszyscy mówią tylko o tym i wymianiają się zdjęciami gdy ktoś coś
upolował. James, host ojciec z Jaredem, bratem niestety wróćili z
pustymi rękoma.



 


Chciałabym jeszcze tyle rzeczy napisać, ale już i tak się rozpisałam.


 


PS. Treningu cross country wyglądają tak, ze po szkole idziemy się
przebrać. Później jest niedługa rozgrzewka - zazwczyaj bardzo zabawna.
Następnie biegamy po lesie tz. okrążenia - jedno to ok 2 mile czyli ok
3,5 km. W zależności od dnia i zdolności jesteśmy dzieleni na grupy ok.
2-3 osobowe. Czasami jest tak, że biegamy nawet 2 godziny non stop, a
czasami jak np. dziś graliśmy z podstawówką w szukanie kredek (były
pochowane z lesie, więc musieliśmy jak najszybciej po nim biegać i ich
szukac) moja drużyna wygrała!! ;-)


 


 








IX11 - Top 100 International Exchange and Experience Blogs 2011

O mnie

Mam na imię Marlena i rok szkolny 2010/2011 spędzę w Edmore w stanie Michigan. Lece z WhyNotUSA, fundacja CETUSA. Jeżeli masz jakieś pytania pisz: marlena.sarnecka@vp.pl lub gg: 8999877

Linki

Agnieszka w Australii
Ania Minnesota
Kamila w Waszyngtonie
Gosia Rotary
Happy Go Lucky
Ania Brazylia
Adish
EWA ALASKA!
OLGA WASHINGTON
Why Not USA

Archiwum

2018
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010

Poleć mój blog