Niepowtarzalne chwile


Link 20.09.2010 :: 04:54 Komentuj (9)

Miniony tydzień mogę uznac za jak najbardziej udany.

W
piątek zaraz po ciężkim treningu biegania pojechalismy do miasteczka
obok na mecz footballu bo grała nasza szkoła. Szczerze mówiąc mecz jako
tako nie należał do najbardziej udanych - przegraliśmy 60 do 0, ale mimo tego bawiliśmy się świetnie!!

Na zdjęciu na środku Marianna z Wenezueli ;-)





Poniżej Lanel i Emily - jedne z moich ulubionych amerykanek haha



Chłopak z mojej drużyny, straaasznie zabawny.





Szczerze
mówiąc miałam trochę inne wyobrażenie o amerykańskich cheerliderkach -
te z mojej szkoły są albo nieszczupłe albo nieładne. ;-) No i te które poznałam są strasznie nieśmiałe.





Po
meczu pojechaliśmy ze znajomymi do pizzy hut. Gdy przystojni kelnerzy
dowiedzieli się że ja i Sophia jesteśmy z Europy zaczeli zadawać nam
milion pytań poczym dostałyśmy darmową pizze - myśleli ze w Europie nie
mamy czegoś takiego haha


W sobotę rano pojechaliśmy na roczek córki znajomych moich host rodziców.
'Impreza' odbywała się na farmie o której pisałam dwa wpisy wcześniej.
Niestety pogoda nie była najlepsza, a średnia wieku zaproszonych to 3
lata. Modlilyśmy się, żeby jak najszybciej z tamtąd uciec haha ale nie
zabrakło atrakcjii typu jazda traktorem, karmienie kóz czy możliwość
zerwania jednego jabła z ogromnego ogrodu.



Nowością,
jaką nei znałam wcześniej, jest to że maluchy świętujące swoje 1
urodziny dostają mniejszy tort który jedzą rękami haha



3 h.siostry ;-)





Ponownie miałyśmy okazję 'pobawić się' z reniferami. To naprawdę przyjaznei bardzo zabawne zwierzęta.





Zaraz
po zabawie urodzinowej udałyśmy się z Sophia na zakupy - Emily
zorganizowała noc filmową dla ludzi z drużyny, a my postanowiłysmy coś
ugotować ;-)







Spagetti z zielonym sosem według przepisu z internetu wyszło wyjątkowo smaczne haha



Gdy zjedliśmy pojechaliśmy do miasta do wypożyczalni filmów.

Wracając zachaczyliśmy o McDrive - udawałyśmy włochów pytających o drogę do nieba haha







Gdy
w końcu udało nam się wybrać filmy wróciłyśmy do domu. Taylor zasnęła
już przy drugim dlatego postanowiłyśmy wykorzystać sytłację i
domalowałyśmy jej wąsy.



O 5 rano wszyscy już spali. O 10 obudziła nas mama Emily - podała śniadanie na stół.

Zaraz gdy zdjedliśmy zagrałyśmy w Wii. Niestety nikt nie miał za bardzo na nic siły.





Zaraz
gdy Emily odwiozła nas do domu musiałyśmy się zbierać, bo jechałyśmy z
host mamą na zakupy do Grand Rapids. W końcu kupiłam jakieś cieplejsze
buty i bluzki z długim rękawem - robi się naprawdę zimno.


Za
tydzień homecoming - bal. Dostałam zaproszenie od jednego chłopaka, ale
ponieważ nie bardzo chce iśc z kurduplem zapatrzonym we mnie jak w
ksiezniczkę, w dodatku niemądrym, dlatego grzecznie odmówiłam.


Ostatnie
dni szkoły były ciężkie pod względem nauki, ale bardzo fajne pod
względem kontaktu z ludźmi. Amerykanie są naprawdę zabawni i pomocni.
Dowiedziałam się również jakie mam oceny : z hiszpańskiego 100%, z
biologii 100% i z matematyki 88% (w sumie nie wiem dlaczego, bo miałam
same najwyższe oceny).

Pozatym bardzo lubię sposób w jaki
lekcje są przeprowadzane. Np. na ostatniej bioligii 2 metrowy nauczyciel
skakał po ławkach udając elektron haha albo na historii robiąc notatkę
Jacob, z którym siedze częstuje mnie gorącą kawą z termosu.


A no i lekcja teatru niezmiennie należy do najśmieszniejszych.





Po
szkole treningu cross country nienalezą do najłatwiejszych. Dziennie
biegamy po ok. 5-6 mil. Ale ludzie należący do drużyny są naprawdę
genialni - nauczyciele stwierdzili, że trafiłysmy w najlepsze
towarzystwo ze szkoły.

Ogólnie jakie kolwiek znajomości
strasznie trudno utrzymać w szkole - przerwy trwają minutę, a nie na
każdej lekcji można rozmiawiać, dlatego amerykanie zazwyczaj trzymają
kontakt z ludźmi z zajęc pozaszkolnych - bo zawody są tu niezmiernie
często a treningi długie -i spędza się z tymi ludźmi praktycznie każde
popołudnie, a czasami nawet cały dzień.











IX11 - Top 100 International Exchange and Experience Blogs 2011

O mnie

Mam na imię Marlena i rok szkolny 2010/2011 spędzę w Edmore w stanie Michigan. Lece z WhyNotUSA, fundacja CETUSA. Jeżeli masz jakieś pytania pisz: marlena.sarnecka@vp.pl lub gg: 8999877

Linki

Agnieszka w Australii
Ania Minnesota
Kamila w Waszyngtonie
Gosia Rotary
Happy Go Lucky
Ania Brazylia
Adish
EWA ALASKA!
OLGA WASHINGTON
Why Not USA

Archiwum

2018
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010

Poleć mój blog