Noc w Waszyngtonie, pierwsze wrażenia


Link 30.08.2010 :: 01:25 Komentuj (9)

W Warszawie byłam już w czwartek z przyjaciółkami. O 5 rano w piątek byliśmy już na okęciu. Bardzo szybko znalazłam Kasie, z którą miałam razem lecieć. I zaczęła się zła passa. Ona płaci za bagaż dwa razy, a mi psuje się walizka. Następnie lot z Amsterdamu do Waszyngtonu... Idziemy jakąś godzinę przed odlotem spokojnie na odprawę poczym się okazauje, że jesteśmy ostatnimi osobami które weszły na pokład...

Natomiast w Waszyngtonie czekałyśmy dwie godziny na mój bagaż, a następnie w informacji w miarę miły Pan powiedział że mamy iść do punktu A25 - więc poszłyśmy. 30 min do odlotu, 20 minut a odprawy nie ma. Poszłam sprawdzić czy napewno jesteśmy w dobrym miejscu i bum, Pan w informacji się pomylił... Gdy doszłysmy do odpowiedniego okienka usłyszałyśmy, że już za późno i że następny samolot mamy jutro!! Co?! Mamy spać na lotnisku?! Ale tak źle nie było, dostałysmy darmowy nocleg w Waszyngtońskim Hilotnie, gdzie było przecudownie!! Mogłabym tam zamieszkać na stałe.




Host rodzinka odebrała mnie z lotniska. Są naprawdę baardzo sympatyczni. Host siostra Ally jest niższa od mnie chyba o 2 głowy :D Dom mają ogromny, dostałam pokój z wielką garderobą (którą muszę teraz zapełnić haha w wtorek zakupy :D) Natomiast moje 'miasteczko' Edmore to taka typowa wieś, ale bez kur i krów. Oczywiście nie zabrakło tu burger kinga i Mcdonalda. ;-)

Rano pojeździłyśmy po okolicy na rowerze, a nastepnie udałyśmy się na basen, gdzie byłam tylko ja i ona.

Po południu był wielki rodzinny obiad, na którym poznałam chyba z 10 kuzynów i kuzynek :D

 

Domek na drzewie, który powstaje w lesie mojej host rodzinki

.


Mój host dom, nie różni się niczym od innych w tym miasteczku.


Odległości między jednym, a drugim domem są naprawdę ogromne.


Jeden z kuzynów, naprawdę baaardzo śmieszny.

Jeżeli chodzi o język, to daję rade jak się skupię.

W sumie rozumie większośc, gorzej mam z własną mową ;-)

Będzie lepiej, musi być !!


Przed chwilą miałyśmy wojnę na poduszki, a potem przyjechała moja ulubiona host kuzynka z swoją córeczką :D genialne są ;-)








IX11 - Top 100 International Exchange and Experience Blogs 2011

O mnie

Mam na imię Marlena i rok szkolny 2010/2011 spędzę w Edmore w stanie Michigan. Lece z WhyNotUSA, fundacja CETUSA. Jeżeli masz jakieś pytania pisz: marlena.sarnecka@vp.pl lub gg: 8999877

Linki

Agnieszka w Australii
Ania Minnesota
Kamila w Waszyngtonie
Gosia Rotary
Happy Go Lucky
Ania Brazylia
Adish
EWA ALASKA!
OLGA WASHINGTON
Why Not USA

Archiwum

2018
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010

Poleć mój blog